Translate

piątek, 21 czerwca 2013

'4. "Życie jest jak płomień palącej się świecy. Zostanie zdmuchnięty, lub dotrwa do końca, lecz zgaśnie na pewno."

*Oczami Lul .


Wchodząc do domu słyszałam dźwięk rozkładanych talerzy. Majka łatała cała po domu i wszystko przygotowywała. 
-Lula! Chodź tu i mi pomóż. Ale już! No weź, proszę! - Wolała mnie moja siostra. Widziałam, że zależy jej na tej wspólnej kolacji. W końcu tata po roku spotykania się z tajemniczą nieznajomą kobietą , zdecydował się nam ją przedstawić. 
-Gdzie tata? 
-Pojechał po jedzenie, zamówił coś w jakiejś restauracji i dzwonił, żeby powiedzieć, że mamy przygotować stół. 
-No ok, ale czemu wystawiłaś aż pięć talerzy? Przecież jest nas trójka no i ona... To cztery osoby jak nic. 
-Nie mów tak! Monika, znaczy pani Monika ma dziecko i z nim przyjdzie. Ale nie mam pojęcia w jakim wieku i jakiej płci. Tego tata nie wyjawił . 
-Dobre tyle... Szkoda, że mi nic nie powiedział. No ale widać nie mogłam wiedzieć... 
-Laura! Proszę! Nie bądź dla niego taka. Wiesz, że on chce dla nas jak najlepiej. Daj mu szansę. 
-Dzisiaj? Proszę cię. Nie zamierzam udawać, że wszystko jest ok. Bo tak nie jest i wszyscy dobrze o tym wiemy... - Musiałam wyjść z kuchni, bo łzy same leciały mi do oczu. Zamknęłam się w łazience. Po prostu musiałam się uspokoić. 'Jak on może to robić?' - myślałm. 
-Lula, będzie dobrze. Tylko nie kloccie się znowu - mówiła do mnie Maja przytulajac mnie. 
-Masz już wszystko gotowe? O której przyjdą? - pytałam wycierajac policzki. 
-Stół gotowy, a która jest? 
-Dochodzi 16. 
-No to będą za jakąś godzinę, może chwilę dłużej. Tata zaraz jedzenie przywiezie. 
-A co z wizytą na cmentarzu? Tego nie odpuszczę. Nie ma mowy... 
-Nie wiem.. Zobaczymy, co tata powie. Chodź na górę, idziemy się przebrać. 
Gdy się ubieralam dostałam esa od Am. 
"Jest u mnie Seba i zostaje na 2 tyg.! Dzwoń gdyby coś się działo. " 
"Miłego dnia, a wyjścia na cmentarz raczej nie będzie. Dzięki. " 
Później przyszła do mnie Majka z prostownicą i kosmetyczką. No tak, muszę jej pomóc się uczesać. 
Malowalysmy się i stroilysmy. Po godzinie byłyśmy gotowe. Moja siostra zdecydowała się na czerwoną spódniczkę i białą bluzkę a ja- przedzierame dżinsy bluzkę z napisem i niebieską marynarkę. 
Majkę uczesałam w dobieranego a sama zostałam w rozpuszczonych włosach, które Maja trochę podkręciła. Zeszłyśmy do pokoju gościnnego . 
-Dziewczynki! - Uslyszałyśmy głos taty i podeszłyśmy do drzwi. 
-Dobry wieczór. - Przywitalysmy się obie. 
-To Laura i Maja. A to jest Monika. - Podaliśmy sobie ręce. - Wchodzcie, zaraz podamy do stołu - zarządził tata. Poszliśmy do pokoju i nagle do naszego domu wszedł potomek Moniki. 
-Przepraszam wszystkich za spóźnienie. Nie mogłem się wcześniej wyrwać z treningu, a później miałem problem z dotarciem tutaj. 
Jestem Oskar - powiedział pięknie uśmiechający się brunet. Przywitał się z nami i usiedlismy do stołu. 
Było nawet miło. Chociaż cały czas chciałam zapytać kiedy pójdziemy na cmentarz. Brakowało mi mamy. I to bardzo. Na pytania Moniki odpowiadalam zdawkowo, co wyraźnie denerwowało tatę. Nie dbałam jednak o to. Majka była w siódmym niebie, głównie dlatego, że Oskar siedział obok niej i z nią gawędził. Z każdą chwilą coraz bardziej miałam dość tej sztucznej gościnności i wymuszonego uśmiechu. 
Chciałam iść do mamy! Kierowałam rozmowę w tym kierunku i byłam 
bardziej złośliwa. Tata był coraz bardziej zdenerwowany. W końcu nie wytrzymał i pod pretekstem przeniesienia czegoś z kuchni wyszliśmy z pokoju. 
-Co ty wyprawiasz ? Możesz mi to wyjaśnić? Nie po to zapraszam Monik żeby musiała oglądać twoją głupotę. 
- Ja ? Tato, proszę cię. Ja nic nie robię. 
-A te twoje głupie odzywki ? 
-Niby jakie? 
-Jak ty się zachowujesz? 
-Normalnie. 
-Nie to nie jest normalnie. Zachowujesz się jak...- zacisnął usta i pięści wzdłuż ciała. 
-No jak? Dokończ teraz. 
-Jak twoja matka! - No nie, tego było już za wiele. Łzy same pojawiły mi się w oczach. 
-Teraz sobie o niej przypomniałeś ? A co z naszą wizytą na cmentarzu?! Zniszczyłes to wszystko! Jak mogłeś?! - Krzyczałam wychodząc z kuchni. 
Tata mnie wolał ale nie zwracałam na to uwagi. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować torbę. Miałam zamiar zanocowac u Am. Gdy wszystko spakowalam, choć robiłam to szybko i niedbale, wybieglam z domu nic nie mówiąc i nie zwracając uwagi na prośby taty i Majki . 
Trzasnelam drzwiami i zbiegłam po schodach. Szłam ledwo widząc przez lecące łzy. Szłam dość szybko. Nie zwracała uwagi na przechodniów . No i w efekcie na kogoś wpadła. A to tot alnie wyraziło mnie z równowagi. Upadłam. 
-Hej, uważaj jak chodzisz mała - powiedział chłopak. 
-Jejku, przepraszam, nie chciałam - mówiłam dławiąc się łzami. Naprawdę nie zauważyłam, że chłopak, na którego wpadłam to nie kto inny jak Fabian. 
-Laura? 
-Ta, jeszcze raz przepraszam. - Powiedziałam i ruszyłam w stronę domu Igora. Miałam nadzieję, że będzie w domu. Do Am w takim stanie nie zamierzałam iść skoro był tam Sebastian. Oby tylko braciszek nie miał nic przeciwko... 
-Hej, Lula! Co się stało? - Krzyczał Fabian, który nadal stał w miejscu. Szłam nie oglądając się. Udawałam, że nie słyszę. Jaki przypal- pomyslam. Po drodze do Am miałam zajść na cmentarz, ale Igor mieszkał zbyt blisko i wizytę u mamy musiałam odłożyć na jutro. Łzy znowu zaczęły płynąć, gdy doszlam do domu przyjaciela i ujrzałam go w drzwiach. Bez słowa mnie przytulil i wpuścił do środka. Co ja bym bez niego zrobiła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz