Translate

niedziela, 30 czerwca 2013

`12 "Największą umiejętnością życia - i najrzadszą - jest uznanie tego, kim jesteśmy, robienie tego, co umiemy, i tylko tego - i znalezienie w tym szczęścia." - Jacques Leclercq

*Oczami Am . 

Czy ty właśnie ?... 
-Cicho Maleńka.. - przerwał mi. - Śpij już . - powiedział i przytulił mnie mocno . 
-Ja ciebie też.. 
Gdy to powiedziałam poczułam jak jego serce zabiło mocniej. Dostałam lekkiego całusa w czoło . 
-Dobranoc Księżniczko. 

* * * 
Zegarek wskazywał godzinę 9.15 . Seby obok nie było. Zaczęłam wspominać wczorajszy wieczór . Jego oczy, uśmiech .. 
-Pierdolę! - usłyszałam z dołu . Ubrałam szlafrok i zeszłam po schodach . 
-Co się stało? - zapytałam wchodząc do kuchni. 
-O już wstałaś. - powiedział Seba przytulając mnie i składając delikatny pocałunek na ustach . 
Gdy oderwałam się od niego usiadłam na krześle. 
-Co robisz dobrego? - zapytałam wskazując patelnie . 
-Coś specjalnego dla ciebie . - powiedział i uśmiechnął się . 
-Mogę zobaczyć? - powoli wstawałam od stołu . 
-Nie nie nie . 
-Proszę Sebaaa . 
-Nie Łobuzie. - powiedział i wziął mnie na ręce. 
-Głupku no postaw mnie . 
Zaniósł mnie do salonu i położył na łóżku. Włączył jakiś serial i kazał nie wychodzić z pokoju. Siedziałam tam jakieś 20 minut. Potem przyszedł i złapał za rękę . Bardzo mi się to podobało. 
-Ale ładnie pachnie . - powiedziałam 
-Hehe . A widzisz taki chłopak ja to skarb. - powiedział uśmiechnięty. 
-Zgadzam się. 
Zjedliśmy pyszne śniadanie . Składało się z tostów takie jakie lubię najbardziej: chleb tostowy, szynka i jajko . Mniam . Potem poszliśmy na górę. Poszłam do łazienki aby się ogarnąć. Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam Sebę, który patrzył na moje zdjęcia. Uśmiechał się tak pięknie. Nie zauważył mnie . Podeszłam bliżej i go przytuliłam. 
-Jesteś cudowna.. - urwał. Popatrzył mi w oczy. - Nie sądziłem, że kiedyś w końcu będę mógł wyznać ci miłość .. 
-Jak.. Jak to w końcu ? 
-To już długo trwa . Eh . Nigdy specjalnie nie zwracałaś na mnie uwagi. Zawsze byłem gdzieś blisko tylko po to żeby móc na ciebie patrzeć. 
-Nie wiem co powiedzieć.. 
-I znowu te rumieńce.. - powiedział gładząc mój policzek. Podszedł bliżej i objął. - Am Kocham Cię. 
-Ja też cię kocham .. - powiedziałam i zastanowiłam się czy to usłyszał. Stwierdziłam że tak gdy poczułam jego usta na moich. Staliśmy tak jakiś czas gdy on znowu się odezwał. 
-Jesteśmy parą? - zapytał zakłopotany . 
Uśmiechnęłam się i pocałowałam . 
-Czyli tak ? - powiedział szczęśliwy. 
-Oczywiście. 
Przytulił mnie do siebie . 
-Czemu nie powiedziałem ci tego wcześniej co? 
-Bo jesteś tchórzem . - powiedziałam i zaczęłam się śmiać. 
-Że co ? Ja ? - powiedział i zaczął mnie łaskotać. 
Jak przestaliśmy się wygłupiać położyliśmy się na łóżku . Rozmawialiśmy na różne tematy . Nagle usłyszeliśmy że ktoś otwiera drzwi i wbiega po schodach. To Bartek. 
-O sorki . Przeszkadzam? - powiedział zmieszany. 
-Nie . - odpowiedziałam z Sebą równocześnie. 
-To dobrze . Słyszałaś siostro, że Fabian nie jest już z Dagmarą? 
-Że co !?. Chłopaki wychodzę ! - powiedziałam wybiegając z pokoju .

sobota, 29 czerwca 2013

`11 "Klęski się zdarzają. Nikt ich nie uniknie. Dlatego czasem lepiej przegrać bitwę o swoje marzenia niż zostać pokonanym, nie wiedząc po co się walczyło."

* Oczami dziewczyn .

-Hej kochanie! - powiedziała Lula otwierając drzwi przyjaciółce. 
-Siemka. Macie coś do jedzenia? Głodna jestem. - powiedziała Am i obie zaczęły się śmiać. 
-Jasne. Zaraz będzie pizza. Wchodź. 
-Cześć Amelio. 
-O dobry wieczór panu. - przywitała tatę Luli. Porozmawiała z nim chwilę i dziewczyny poszły na górę. 
-Dawno nie widziałam go tak szczęśliwego. - powiedziała ze zdziwieniem Am. 
-Pogodziłam się z nim. Ehh . Nie gadajmy o tym. 
-No Lula ! 
-Mów lepiej jak z Sebą. 
-Jest dobrze . A jak a być? Jesteśmy zwykłymi znajomymi. 
-Jakie rumieńce! Mnie nie oszukasz. 
-Przecież nic z tego nie wyjdzie. On niedługo się wyprowadza. 
-Lecisz na niego! - Lula rzuciła w przyjaciółkę poduszką . 
-Prr szalona. - zaczęły się śmiać. 
-Mieszka blisko ciebie, możecie się widywać codziennie nawet w szkole. 
Zapadła chwila ciszy. Am uśmiechnęła się sama do siebie. 
-Hm... Pocałował cię! - Lula wykrzyknęła to szczęśliwa. 
-Cicho bądź . - w tym czasie do pokoju weszła Majka z pizzą. 
-Patrzcie co dla was mam . 
-Kocham cię maleńka. - powiedziała Am biorąc parujące jedzenie. 
Nagle usłyszały dźwięk sms'a. 
-Możesz przeczytać? - zapytała Amelia zajadając się pizzą. 
-Łii . To od Seby. - zakomunikowała Lula. 
-Pokaż! - przyjaciółka rzuciła się na telefon. - "Dziękuje za dzisiejsze popołudnie. Myślę o tobie. Seba." 
-Haha wiedziałam że pomiędzy wami jest fizyka! 
Obie wybuchły śmiechem. Amelia szybko coś odpisała. Po chwili przyszedł kolejny sms. Seba pytał czy ona wróci do domu na noc. 
-"Zostaję. Dzisiaj wieczór z Lulą" . No i wyś... 
-Oddawaj! - przyjaciółka wyrwała jej telefon z rąk. -"Będę za jakieś 40 minut." 
-Zabiję cię za to. Nie baw się w swatkę. 
-Jeszcze będziesz mi dziękować. Zbieramy się Kochanie. - i zbiegły na dół. 
Lula rzuciła krótkie "Wychodzę" i poszły w stronę domu Am. Droga mijała w dobrym humorze i wyjątkowo szybko. Z daleka zobaczyły grupkę chłopaków. Am potrzebowała chwilę aby dostrzec w niej Sebastiana. Wyszedł jej naprzeciw i przytulił. A ona przedstawiła mu Laurę. 
-Hej, Lula jestem. 
-Seba. - podał jej dłoń. 
W tym czasie Lul zauważyła , że przygląda jej się Fabian. 
Okazało się, że wszyscy są z jednej szkoły. 
-Chłopacy idziecie z nami na fajkę? - spytał jeden z nich zwracając się do Seby i Fabiana. 
-Sory ale zabieram Am i lecimy do domu. 
-Mam jedną sprawę. - odpowiedział Fabian wciąż patrząc na Laurę. 
Dziewczyny szybko się pożegnały. Sebastian objął Amelię i poszli. 

*Oczami Seby. 
-Palisz? - zapytała Am z troską w głosie. 
-Nie . 
-Ale oni ciebie pytali. 
-Ja stoję tylko z nimi dla towarzystwa . 
-Martwię się o Laurę. - powiedziała smutna. 
-Nie musisz. Fabian się nią zajmie. 
-Co ? 
-No chciał z nią porozmawiać. Ale nie wiem o czym. 
Zapadła cisza. Szliśmy tak chwilę. 
-Mówiłem ci już że jesteś śliczna? 
-Oj przestań. - wtuliła się we mnie. 
-Może żeby poprawić ci humor zrobię to. - zacząłem ją łaskotać. - Ej ale nie uciekaj . 
-Hahah . Dość. Seba proszę. - powiedziała śmiejąc się . 
Rozmawiając doszli do domu w którym nikogo nie było. Na stole leżała kartka . Amelia podeszła do niego i przeczytała ją. 
-Bartek jest u Ani , a Ala u koleżanki . 
-Czyli jesteśmy sami Księżniczko . - powiedziałem biorąc ją na ręce. 
-Postaw mnie na podłogę Głupku. - powiedziała radośnie. 
-Położę panią na łóżku . - zrobiłem jak powiedziałem i sam zająłem miejsce obok niej. 
Patrzyłem jej w oczy i delikatnie pocałowałem w usta. Odwzajemniła to. Nie minęła chwila gdy zasypała mnie gradem pocałunków. Spojrzałem jej głęboko w oczy i wyszeptałem: 
-Kocham cię. 

*Oczami Fabiana. 
-Lula, zaczekaj! - Szła dalej nawet się nie odwracając . - Proszę cię. Zaczekaj. 
Stanęła. W końcu . 
-Powiesz co się wtedy stało? 
-Sory, ale robi się późno . Będą się o mnie martwić. 
-Odprowadzę cię. Będę spokojniejszy. 
-A co z Dagmarą? - powiedziała z kpiną w głosie. 
-Wiem że jej nie lubisz, ale ona nie jest taka jak myślisz. 
-A co jeszcze gorsza? 
-Lula no! 
-Fabian zrozum że nie mam ochoty gadać. 
-To pozwól że cię odprowadzę. 
-Jak chcesz . 
Zamieniliśmy ze sobą kilka słów o szkole. Reszta drogi minęła w ciszy. Gdy byliśmy już pod jej domem i chciała się pożegnać wyprzedziłem ją. 
-Lula czy to prawda że ci się podobam? - chciała mnie uderzyć w twarz ale złapałem jej rękę. Szybko też drugą. Patrzyła mi z wściekłością w oczy . Zbliżyłem się i pocałowałem ją delikatnie w czoło. 
-Frajer. - rzuciła niepewnie i uciekła do domu. 
Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wtedy uświadomiłem sobie że dużo o niej myślę. Więcej niż o Dagmarze . Zacząłem zastanawiać się czemu z nią jestem. Wtedy usłyszałem że ktoś dzwoni. No pięknie. Dagmara. 
-Kochanie. - powiedziała gniewnie. 
-Ee cześć. 
-Gdzie jesteś? 
-Niedaleko parku. 
-Ten blisko domu Lauruni ? 
-O co ci chodzi? 
-Skarbie, wszystko wiem. 
-Cholera , co znowu ?! 
-Spotkajmy się. Za 15 minut przy naszej ławce. 
-Ale... - nie zdążyłem nic więcej powiedzieć bo się rozłączyła. 
* * * 15 minut później 
Zimno się robi. Gdzie ona jest?! 
-Kochanie. - powiedziała twardo. 
-Cześć. - chciałem ją przytulić ale się nie dała. Za to uderzyła mnie w twarz . 
-Co ty sobie wyobrażasz ?! 
-Dagi to koniec. 
-Nie ! Pamiętasz kiedy używałeś ksywki "Daga" ? 
-Pamiętam. 
-Mówiłeś wtedy że mnie kochasz . Jak możesz ? 
-Mogę. Koniec, rozumiesz ? 
-Mnie się nie zostawia tak. Nie pozwolę ci na to! Byliśmy najsławniejszą parą w szkole. 
-Właśnie byliśmy. Tobie zależy tylko na sławie a nie na mnie . 
-Nie nie nie ! Nie zostawisz mnie . Nie masz prawa - powiedziała ze łzami w oczach. 
-Nie udawaj że zależy ci. Widziałem cię z Danielem . Był moim najlepszym przyjacielem . Jesteście dla mnie zerem . 
-Przez ciebie stracę reputację w szkole . Dzięki tobie coś znaczę. 
-Ja nic nie stracę . Nadal będę mnie lubić. Będzie mógł zaczepiać cię kto tylko chce . Ja już za ciebie nie odpowiadam . - gdy to powiedziałem wybuchła histerycznym płaczem . - Cześć Dagi .

piątek, 28 czerwca 2013

`10. "Nadzieja pomaga iść naprzòd, wytrwałość - stać, a odwaga - wracać. "

*Oczami Luli .

Szybkim krokiem wpadłam do domu po rzeczy na trening. 
-Lula! - wolała mnie moja siostra. 
-Majka, nie teraz. Śpieszę się. 
-Okej.. Taty nie ma także spokojnie.. 
-Jak to nie ma? Przecież zawsze był w weekendy w domu. - Zaczęłam się przebierać i nie mogłam znaleźć koszulki. - Majka! Gdzie jest moja koszulka?! - Stanęłam w drzwiach do jej pokoju w samym staniku. Jednak szybko się wycofałam, bo był u niej Szymon , którego dopiero co zauważyłam. 
-Siemka - powiedział do mnie nowy chłopak mojej siostry. 'Super, co za wejście' - pomyślałam. 
-Trzymaj. Roznosiłam pranie i tak jakoś się u mnie znalazła.
-Pogadamy jak wrócę. -Spojrzałam na nią znacząco. 
-Jadłaś coś? Czekaj zrobię ci kanapki. 
-Nie, dzięki. Nie zdążę już. Lecę, pa. Pisz jakby COŚ się działo. 
I wybiegłam z domu. Miałam 20 minut i ponad 2 km drogi. Na szczęście są tramwaje... 
W głowie cały czas miałam mamę.. Tęskniłam za nią. Starałam się teraz o tym nie myśleć, by nie płakać. I wtedy moje myśli powędrowały do Fabiana. Kochałam się w nim już dwa lata.. I nagle mnie zauważył .. Hm. Wolałam chyba gdy było to w tajemnicy. Niestety. Głupia Dagmara jakimś cudem się o tym dowiedziała i rozpusciła plote na całą szkołę. Małpa jedna!.. 
Ale Fabian jest no.. Mimo wszystko bardzo mnie zaskoczył tym, że oddał mi telefon. Ba! Znalazł mnie na cmentarzu. Jak? Czemu? To wszystko nie dawało mi spokoju. 
-Lula! Hej. Jak tam święta? Tęskniłam za tobą. - Przytuliła mnie Paulina. 
-Hej, Paula. Mogło być lepiej no ale. A jak u ciebie? 
-Ehh.. Tata nie dostał urlopu i nadal jest w Norwegii. Nie mam pojęcia kiedy wróci i czy w ogóle wróci. Ale dzwonił i obiecał.. Nandaska (z j. japońskiego 'nieważne' . 
-Przykro mi. 
-Damy radę. O! Patrz kto idzie! Nana ! 
-Cześć wszystkim! -Przywitała się nasza najlepsza sprinterka.
Okazało się, że Nan była we Włoszech na święta i każdej z nas przywiozła śliczne upominki. 
Trenera nie było, ale zostawił stopery i kartki z tym, co miałyśmy zrobić. Biegałyśmy naszą całą stalą grupą , czyli : Paula, Nana, Gabi, Iga, Adam, Filip, Robert i ja. Gdyby nie ludzie z treningów -z naszej grupy oczywiście- Am i Igora to nie wiem co bym zrobiła. 
Ale oczywiście psiapsióła Dagmary - Blanka musiała trenować także w moim klubie. Doszła do nas jakiś ponad rok temu. Nie trawie tych ludzi. Dałabym głowę, że zmieniła klub tylko dlatego, że ja tu jestem. .. 
Ale mniejsza o nich... 
Trening minął dość szybko. Fajnie się biegało mimo, że po 30 minutach zaczął padać śnieg. 
Wracając tramwajem miałam wrażenie, że widzę Fabiana. Ale to chyba mi się zdawało. 
Wchodząc do domu zastałam zamknięte na klucz drzwi. 
-Co tu jest grane.. - Mówiłam wyjmując klucze. Zaburczało mi w brzuchu. 
Rzuciłam torbę pod schody i ruszyłam do kuchni. Dochodziła 13. Postanowiłam zadzwonić do Majki, gdy tylko coś zjem. 
Chciałam napisać esa do Am, żeby wpadła szybciej jeśli chce i może. I wtedy zobaczyłam nieodebrane połączenia od taty i wiadomość od Majki . 
"Jesteśmy u Moniki. Zaprosiła nas na obiad. Przyjdź jeśli chcesz.. Tacie było by miło. " 
Przysłała mi też adres. Ale ja się tam nigdzie nie wybierałam. Napisałam do Am. Zjadłam dwa tosty, zrobiłam sobie herbatę i poszłam do swojego pokoju. Ze słuchawkami w uszach położyłam się i czekałam na przyjaciółkę. Nie zauważyłam kiedy zasnęłam. 
Ze snu wyrwał mnie głos Majki. 
-Lula! Halo. Żyjesz? 
-Hm? - usiadłam przecierając oczy. - Co się stało? 
-Tata.. Idź na dół, bo on chce z tobą pogadać. 
-Idę. - Nałożyłam bluzę i zeszłam do pokoju taty, gdzie głównie pracował. Usiadłam w wielkim skórzanym fotelu w rogu. 
-Laura, ja... -Zaczął niepewnie. - Wiem, że źle to wszystko zrobiłem. Nie tak to powinno wyglądać. 
-Szybko się zorientowałeś. 
-Lula proszę cię. Nie bądź taka. Ale nie tylko ty straciłaś mamę. Mnie też jest ciężko. Ale staram się. To, że Ewa, twoja mama nie żyje nie znaczy, że nie mogę się znowu z kimś związać. 
-Czemu to kryłeś przez rok? 
-Bo bałem się twojej reakcji. Waszej reakcji. Sam nie byłem pewien czy dam.radę, czy to przetrwa. Zrozum. Chcę dla was dobrze. Te nasze kłótnie.. Ehh. Laura, nie wiem co mogę zrobić żebyś zaakceptowała mój związek. Monika jest naprawdę cudowną kobietą. 
-Nie mam nic do tego. Ale przez nich nie poszliśmy na cmentarz. 
-Chciałem żebyśmy poszli wszyscy razem. Wybaczysz mi? Zgoda? 
-Nie chcę żebyś zapomniał o mamie..- Przytuliłam się do niego. - Tęsknię za nią. Tak bardzo mi jej brakuje, tato. - Łzy same zaczęły spływać po policzkach. 
-Też za nią tęsknię, kochanie. Bardzo tęsknię. Lula, jest jeszcze coś.. Tylko się nie obraz - spojrzałam na niego. - Monika jest w ciąży. 
-Co?!. 
-Będziesz miała brata . -Sądziłam, że żartuje. Jak to? Ale to znaczyło, że..że oni.. 
-Czyli, że się tu wprowadza? We trójkę? - Dobrze, że tata mnie trzymał bo poleciałabym na biurko. Zakręciło mi się w głowie , przed oczami ciemno. Na szczęście tata w porę zareagował i nie zemdlałam . Zaprowadził mnie do mojego pokoju. Uchylił okno i wyszedł bez słowa. A ja leżałam. Przed oczami miałam mamę. A w głowie tylko jedno pytanie: Dlaczego moja mama? Dlaczego ona? .. Wstałam po jakimś czasie i poszłam do taty. Przecież nie mogłam go za to winić ani karać. 
-Przepraszam tato. Ja już nie będę.. 
-To ja cię przepraszam. 
-Czyli, że już między wami zgoda? - Wypaliła Majka wpadając do salonu jakby wszystko podsłuchiwała. 
-Tak. - uśmiechnęłam się do taty a ten mnie Przytulił. 
-Tato, za chwilę będzie Amelia. Zamawiam pizzę, bo jestem głodna, chcecie też? 
-Jasne! - Krzyknęła Maja. 
Zamówiłam pizzę i czekałam na Am. Może zostanie na noc? Dawno już u mnie nie zostawała. Byłam ciekawa co u niej i u Seby. 
Zastanawiałam się też na Fabianem. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. 
-Ja otworze! - wybiegłam do drzwi by przywitać Am.

środa, 26 czerwca 2013

`9 . "Człowiek nie umiejący liczyć, który znajdzie czterolistną koniczynę, ma też prawo do szczęścia?" *Oczami Am.

*Oczami Am . 

-No więc zostaliśmy sami. Odprowadzić cię? - zapytał Fabian.
-Chętnie, chodź . To niedaleko. 
Szliśmy chwilę w milczeniu. Chciałam już rozmawiać z moją przyjaciółką. Tak się martwiłam o nią przez ten czas. Kocham ją jak siostrę, ale od ostatniego czasu nie jesteśmy tak blisko. Muszę to naprawić. 
Nagle Fabian się odezwał. 
-Od kiedy znacie się z Laurą? 
-Od kiedy? Ha . Od zawsze. Jesteśmy sobie bardzo bliskie. 
-Widać. - Znowu szliśmy w milczeniu. - Kim jest ten chłopak, do którego poszła? 
-Jest to jej najlepszy przyjaciel. Właściwie brat. 
-Aha... - byliśmy już prawie pod moim domem. - Słuchaj Am... Ty na pewno wiesz co się stało. Powiedz mi. - Stanął i spojrzał na mnie. 
-Fabian bez zgody Luli nie powiem. Może później. Papa. - powiedziałam i ruszyłam do domu. Fabian ruszył w drugą stronę . 
Gdy znalazłam się w ciepłym korytarzu chciałam jak najszybciej znaleźć się w pokoju. 
-Siema Księżniczko. - powiedział Seba stojąc w progu salonu i łobuzersko się uśmiechnął. 
-Hej. - powiedziałam cicho i delikatnie się uśmiechnęłam. Nie chciałam pokazać, że to co powiedział, podobało mi się. 
-Jak tam? - zapytał. 
-Nie było cię przy mnie. 
-Am zasnęłaś i nie chciałem.. 
-Rozumiem. - powiedziałam wchodząc po schodach na górę. 
-Amelia! - zawołał Seba wbiegając za mną. 
-Seba ja... - powiedziałam ze łzami w oczach 
-Cicho Maleńka. Nic nie mów. - powiedział przytulając mnie. - Chodź do mnie, OK? 
Pokiwałam tylko głową i weszliśmy. Z brakiem chęci na cokolwiek, rzuciłam się na łóżko. 
-Eej. Nie okupuj całego łóżka! - powiedział i zaczął mnie łaskotać. 
Śmiałam się i nie mogłam przestać. W końcu zmęczona ustąpiłam mu trochę miejsca. Leżeliśmy obok zdyszani. 
-Hm. Mamy cały dzień dla siebie? - zapytał. 
-Wieczór spędzę z Lulą. Ale popołudnie mam wolne. 
-To idziesz ze mną. - powiedział patrząc na mnie. 
-Gdzie? - zapytałam nadal patrząc w sufit. 
-Idziemy do Skate Parku. Słyszałem, że szalejesz za skejtami. Muszę się jakoś tobie przypodobać. Pokażę ci co potrafię. - lekko się uśmiechnęłam. - Ślicznie wyglądasz gdy się rumienisz wiesz? - powiedział gładząc mój policzek. 
Spojrzałam na niego. Był taki szczęśliwy. Dzięki mnie? 
Zaczął się zbliżać. Mi to nie przeszkadzało. Chciałam żeby był blisko. Czułam jego oddech na twarzy. Dotknął swoimi ustami moje usta. Było to takie słodkie. Lekki pocałunek, a ja już czułam motylki w brzuchu. 
-Pójdę się ubrać. - powiedziałam i wyszłam. Weszłam szybko do łazienki. Stojąc przed lustrem stwierdziłam, że chyba się zakochałam. 

*Oczami Seby. 
'W końcu to zrobiłem. Chcę być z nią. Jest najważniejsza. Musi się nam ułożyć.' 
-Am! Minęło już 15 minut. Wychodzimy? 
-Już idę! - odpowiedziała. 
Razem zeszliśmy na dół. 
-Ubieraj się Królewno. Wychodzimy. - powiedziałem uśmiechając się. Amelia znowu się zarumieniła. Jest taka piękna. 
-Jestem gotowa Królewiczu. - powiedziała śmiejąc się. - Chodź. - Wziąłem ją pod rękę i wyszliśmy. 
Droga minęła im szybko w miłej atmosferze. 
-Chcesz się nauczyć jeździć? - zapytałem. 
-Czy chcę się nauczyć? Hahahahha. patrz. - powiedziała i zaskoczyła mnie tym jak potrafi znakomicie jeździć. Jest idealna. 
Spędziliśmy tak 3 godziny. Wróciliśmy do domu. Chciałem powiedzieć jej co do niej czuję, ale poszła się szykować. Innym razem.

wtorek, 25 czerwca 2013

`8. "Siła człowieka nie polega na tym , że nigdy nie upada, ale na tym, że potrafi się podnieść. "

*Oczami Luli.

-Ej, śpiąca królewno! -Budził mnie Igor. 
-Która godzina? - Mówiłam siadając na łóżku obok przyjaciela. 
-Dochodzi 10. 
-Będę się zbierać. Mam dziś trening i w ogóle. -Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Nie chciałam wracać do domu. Tata na pewno już na mnie czekał, a nie miałam ochoty z nim rozmawiać. 
-Chodź, zjemy coś. 
-Nie, jesteś kochany ale muszę już lecieć.. Za półtorej godziny mam trening. 
-Obiecaj, że zjesz coś w domu. -Pokiwałam tylko głową. Przytuliłam Igora na pożegnanie. 
-Dziękuję , nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. - Spojrzałam mu prosto w oczy. Były pełne troski. Igor był dla mnie jak starszy brat. Byłam mu za to wdzięczna. 
-Jakby działo się coś to dzwoń. Wiesz, gdzie mnie szukać. 
-Dzięki. -Odpowiedziałam i wyszłam. Miałam iść najpierw do domu. Ale minęłam go i postanowiłam iść na cmentarz. Brakowało mi mamy. Strasznie za nią tęskniłam. Chociaż minęło już 5 lat od... Od jej śmierci... 
Wtedy nawet z tatą miałam dobre kontakty. A teraz.. Jest jak jest. 
Wreszcie dotarłam do grobu mamy. Usiadłam na ławce i w myślach z nią rozmawiałam. A właściwie to mówiłam do niej, bo odpowiedzi już nie otrzymałam. 
Straciłam poczucie czasu. Nie miałam przy sobie telefonu ani zegarka nie wzięłam z domu. 
-Ty jesteś Laura? - Zapytał jakiś chłopak. W pierwszej chwili nie zorientowałam się, że mówi do mnie. Ponowił swoje pytanie. -Hej, Lula, to ty? 
-Nie, znaczy tak. -Odwróciłam się. Przede mną stał Fabian. Zdziwiłam się. 
-To dobrze. 
-Stało się coś? - Miałam nadzieję, że nie zbłaznie się kolejny raz przed nim. 
-Nie wiem. Chciałem się ciebie o to spytać. 
-Jest Okej. Co tu robisz? -Fabian nie odpowiadał. Zrobiłam mu miejsce na ławce. -Głupie pytanie. Sory, pewnie przyszedłeś do kogoś. 
-Nie. Nie mam tu nikogo.. Znaczy. No wiesz o co chodzi - uśmiechnął się. Jak on to ładnie robi... 
-W takim razie.. Co cię tu sprowadza? 
-Przyszedłem, bo mam coś .. Czekaj. Wczoraj, gdy się zderzyliśmy.. Płakałaś. Powiesz mi czemu? Nie musisz jak nie chcesz. 
-Nieważne. 
-Spoko. Zgubiłaś wczoraj telefon. Mam go - mówił Fabian podając mi moją własność. Wcale nie wydawał się być dupkiem.. Może tylko dlatego, że był sam albo świetnie gra. 
-Dzięki. Myślałam, że został w domu. -Rozmawialismy jeszcze chwilę o szkole. Gdy wychodzilismy z cmentarza zauważyłam, że w naszą stronę idzie Am. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona.
-Nigdy więcej tak mi nie rób, zgoda? -Mówiła moja przyjaciółka. -Teraz chodź do domu, musisz mi wszystko opowiedzieć. Bez omijania szczegółów. 
-Która godzina? 
-5 po 11. - Powiedział Fabian. 
-O nie! Am, odłożymy to na wieczór. Teraz pędzę na trening. Trener mnie zabije.. . A i jeszcze raz dzięki Fabian. Pa! - krzyknęłam do nich i rzuciłam się pędem do najbliższego przystanku. Musiałam jeszcze wpaść do domu po ciuchy..

poniedziałek, 24 czerwca 2013

`7. "Nawet jeśli nie jest od razu wzajemna, miłość zdoła przetrwać jedynie wtedy, jeśli istnieje iskierka nadziei - bodaj najmniejsza - że zdobędziemy z czasem ukochaną osobę. A reszta jest czystą fantazją."

*Oczami Am . 

Seba zrobił naprawdę pyszna kolację jednak nie mogłam nic przełknąć. Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon i jak zawsze usiadłam w moim okrągłym oknie. Martwilam się o Lulę. Mimo, że wiedziałam, że jest u Igora to i tak coś nie dawało mi spokoju. 
Siedziałam tak dość długo. Z rozmyślań wyrwał mnie Sebastian. Nie zauważyłam kiedy zjawił się w moim pokoju. A co jeszcze dziwniejsze nie wiem jak to się stało ale siedzieliśmy w objęciach. To były takie cudowne chwile, które mogłyby trwać wiecznie. Nie potrzebowalismy słów by się rozumieć. 
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie aż zrobiło się ciemno. 
-Zostań ze mną na noc, proszę. - Powiedziałam, gdy chłopak chciał wyjść. 
-Jeśli tylko nie masz nic przeciwko. 
-Nie. 
-W takim razie zostanę. Pójdę tylko do łazienki i zaraz wracam. -Sebastian wyszedł z pokoju. Sama też poszłam się umyć. 
Z Sebą było mi dobrze, czułam się tak bezpiecznie. 
Przy nim byłam szczęśliwa. Miałam nadzieję, że i on czuje to samo. 
Gdy wróciłam do pokoju Seby jeszcze nie było. Położyłam się, więc do łóżka i czekałam. Nawet nie wiem jak to się stało, że zasnelam . 

*W tym czasie Sebastian... 
Kiedy zobaczyłem, że Amelia śpi nie mogłem jej obudzić. Tak słodko wyglądała. Przykryłem ją tylko kołdrą i cicho wyszedłem. 
Nie mogłem zasnąć myśląc cały czas o Am. Muszę ją zdobyć. Każdego dnia coraz bardziej mi się podoba. Musimy być razem, nie ma innego wyjścia . Mam tylko nadzieję, że ona odwzajemni moje uczucia.

niedziela, 23 czerwca 2013

`6. "Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Są tylko różne wybory. Niektóre wybory są łatwe... Niektóre nie. Ważne są te, które mówią coś o nas."

*Oczami Laury. 

Igor był w domu sam. Jego rodzice pojechali odwiedzić jakąś rodzinę na drugim końcu Polski. Powiedziałam mu wszystko już w progu. Nie przerywał mi, nie komentował. Nie miał nic przeciwko temu, że płaczę. 
-Poczekaj tu na mnie. Zaraz wracam. -Powiedział Igor zostawiając mnie samą na piętrze. Usiadłam na kanapie. Mój przyjaciel miał całe piętro dla siebie. Przed jego pokojem rozciągał się salonik, w którym było praktycznie wszystko: wygodna kanapa, wielki telewizor, okno z pięknym widokiem na las, stolik i jeszcze parę ciekawych mebli. Gdy czekałam na Igora zamierzałam zadzwonić do Am i napisać do Majki żeby się nie martwiły. Zaczęłam szukać telefonu, kiedy wrócił chłopak. 
-Proszę, mam nadzieję, że pomoże. - Mówił niosąc duży kubek z gorącym kakao. 
-Wiesz co dobre- zaśmiałam się. -Widziałeś mój telefon? - Zapytałam, kiedy odstawiłam kubek na stolik. 
-Nie. Czekaj, zadzwonię. -Oboje nasłuchiwaliśmy dźwięku mojego telefonu. Jednak w okół panowała tylko cisza. 
-No nic. Pewnie zostawiłam w domu... Mogę esa do Am od ciebie? Plis! 
-Trzymaj- odparł chłopak i włączył telewizor. -Co oglądamy? -Spytał wyciągając swoją kolekcje filmów. 
-A co masz? Tylko nie horrory ! 
-No cóż... Dam ci dzisiaj prawo wyboru. - mówił odkładając wskazane przeze mnie filmy. 
-To jak się już domyślasz... 
-Nie! Lula, zlituj się. Przecież widziałaś to już z tysiąc razy... 
-Ale..- Spuściłam głowę udając zawiedzioną . 
-Ale to nudne, Laura, dozo (z języka japońskiego 'proszę' , wszystko tylko nie "Zupełnie jak miłość " . - Chwilę się jeszcze kłóciliśmy o film, chociaż to ja miałam wybierać. Igor nie chciał komedii romantycznych, ale ja nie odpuszczałam. Uwielbiam Ashtona Kutchera, którego niestety Igor nie lubi tak jak komedii romantycznych. Ale co ja poradzę, że Ashton gra tylko w takich filmach? W końcu, gdy kakao już wystygło, zdecydowaliśmy się na "Pan i pani Killer ". Mój braciszek zrobił nowe kakao i przyniósł popcorn. Całkiem fajnie nam się oglądało. Przynajmniej na chwilę zapomniałam o wydarzeniach z dzisiejszego dnia. 
-Ej, siostra, głowa do góry, będzie dobrze. Jutro pójdziemy na cmentarz. Zadzwonimy po Amelke i razem się tam wybierzemy. A teraz idź do łazienki. Ja ci przygotuje łóżko. Będzie dobrze zobaczysz. - Pocieszał mnie Igor, kiedy film się skończył. 
-To nie mogę z tobą spać? - Spytałam. Nie chciałam dzisiaj zostać sama w nocy, bo i tak bym nie zasneła. 
-No wiesz... 
-Ja od ściany! - Nie dałam mu dokończyć i pobiegłam do jego pokoju zająć lepsze miejsce. 
-O nie! Nie zgadzam się. - Krzyczał Igor wbiegając za mną na łóżko. Tarzaliśmy się jak dzieci próbując zepchnąć drugie na podłogę. 
-Dobra, koniec tego. Jako gospodarz zarządzam tymczasowy rozejm na czas kąpieli. Lula kochanie marsz do łazienki! - Śmiał się chłopak. 
-Tak tato. -Wzięłam z salonu torbę i zajęłam łazienkę na górze. 
-E! Siostra! To moja łazienka! Mam tam wszystkie rzeczy. To nie fair. - Wolał Igor stukając w drzwi. 
-Oj weź, ja tu jestem gościem. Kto pierwszy ten śpi od ściany! - Krzyknęłam i weszłam pod prysznic. Oczywiście, Igor był pierwszy. 
-Wygrałem. -Śmiał się. 
-Jesteś pewien? -Wgramoliłam się na łóżko i chciałam się położyć za nim. -Co zrobisz jak spadnę? 
-Spokojnie, mam duże łóżko. A gdzie ty się ładujesz ? Chyba wygrałem no nie? 
-Oj spadaj, ale ty wybierałeś film i nie masz dla mnie poduszki... - Udało mi się przedostać na ulubioną stronę. -Posunął byś się a nie. Zobacz ile masz miejsca. - Igor niechętnie wykonał polecenie. -A teraz weź ręce z brzucha- oparłam głowę na jego klacie. 
-Ej, masz mokre włosy. -Protestował. 
-Cicho braciszku. Jako gość wymagam. 
-Chyba wproszony ! 
-Ale weź się nie śmiej, bo cały się trzęsiesz. 
-A ziarnka grochu księżniczka nie czuje? - Pytał roześmiany. 
-Dobranoc królewiczu. - I tak nie zasnęliśmy od razu. Przekomarzaliśmy się jeszcze długo. Z Igorem potrafiłam tak w nieskończoność. Przy nim zapominałam o wszystkim do okola. Naprawdę nie wiem co bym bez niego zrobiła. Rozmawialiśmy też o tym, co zdarzyło się na kolacji w moim domu. Na szczęście następny dzień to sobota, bo zasnelismy nad ranem. Następny dzień oznaczał powrót do domu. Tata miał wolne w wekeendy, więc czekała mnie rozmowa z nim. Miałam nadzieję, że nie dojdzie do kolejnej kłótni.

sobota, 22 czerwca 2013

`5. "Nadzieja- marzenia i oczekiwania zawinięte w jedną paczkę."

*Oczami Am . 

“Miłego dnia, a wyjścia na cmentarz raczej nie będzie. Dzięki. ” 
Gdy dostałam tego esa od Luli bardzo się zmartwilam. To musiało oznaczać , ze albo stało się coś złego albo dopiero się zdarzy. Już chciałam odpisywać, kiedy do pokoju wszedł Seba. 
-Hej, nie przeszkadzam? Bartek poszedł do Anki a Alki tez nie ma w domu. Polubilem te małą. 
-Nie, wejdź . - Powiedziałam i wtulilam się w poduszkę. Sebastian usiadł na łóżku. 
-Stało się coś ? Dziwnie wyglądasz. 
-To nieistotne. - Powiedziałam, a nowy lokator naszego domu położył się obok mnie. 
-Skoro tak twierdzisz. 
-Chcesz coś zjeść? Może zrobimy kolacje? 
-Macie makaron i sos pomidorowy? Przyrządze coś specjalnego. 
-Z tego co wiem w lodówce mamy już tylko światło. Ale zaraz zamówie pizzę. 
-Nie będę marnować swoich zdolności kucharskich dla fastfoood'ow. Zaraz skocze do sklepu. I tak jest niedaleko. Dzisiaj zjesz coś normalnego. - powiedział zadowolony Seba i wyszedł z domu. Wzięłam telefon i usiadłam w moim ulubionym okrągłym oknie. Miałam zamiar zadzwonić do Luli. Cały czas o niej myślałam. Byłam ciekawa co się tam dzieje. Wykonałam kilka telefonów do przyjaciółki , jednak ona nie odbierała. Czekałam na Sebastiana jakieś 20 minut. To co zobaczyłam za oknem bardzo mnie zaskoczyło. Jak to? Seba zna Fabiana? To było podejrzane. Widziałam, ze chwile ze sobą rozmawiali. Zaciekawiło mnie to. Widać było , ze Fabian był zszokowany czymś i gestykulujac wskazywał cały czas ten sam kierunek. 
-Wróciłem ! Mogłabyś mi pomóc? - jego głos wyrwał mnie z zamyślenia. Od razu pobiegłam do kuchni. Zaczęliśmy przygotowywać jedzenie . 
-Kim jest Laura? -Zapytał z innej beczki. 
- To moja przyjaciółka. W sumie siostra. A stało się coś? 
-Właściwie to nie. Chociaż... 
-No mów! - krzyknęłam przerażona. 
-Spokojnie. Rozmawiałem przed chwila z kolega, Fabian, pewnie go kojarzysz. 
-No i?! 
-Daj mi dokończyć. Powiedział mi, ze zderzył się z nią na chodniku. Była cała zaplakana. Szła gdzieś z torba. 
-O nie...-westchnęłam, a w oczach pojawiły mi się łzy. Osunelam się na podłogę, zasłaniając twarz rękoma. - Wiedziałam, ze to się źle skończy...- Seba kucnal obok mnie i przytuil. 
-Wszystko będzie dobrze. Idź do salonu, jak skończę to przyniose nam gotowe spagetti. Ok? - pokiwalam tylko głowa i wyszłam z kuchni. Byłam w szoku, wiedziałam, ze stanie się coś złego. No i stało się.

piątek, 21 czerwca 2013

'4. "Życie jest jak płomień palącej się świecy. Zostanie zdmuchnięty, lub dotrwa do końca, lecz zgaśnie na pewno."

*Oczami Lul .


Wchodząc do domu słyszałam dźwięk rozkładanych talerzy. Majka łatała cała po domu i wszystko przygotowywała. 
-Lula! Chodź tu i mi pomóż. Ale już! No weź, proszę! - Wolała mnie moja siostra. Widziałam, że zależy jej na tej wspólnej kolacji. W końcu tata po roku spotykania się z tajemniczą nieznajomą kobietą , zdecydował się nam ją przedstawić. 
-Gdzie tata? 
-Pojechał po jedzenie, zamówił coś w jakiejś restauracji i dzwonił, żeby powiedzieć, że mamy przygotować stół. 
-No ok, ale czemu wystawiłaś aż pięć talerzy? Przecież jest nas trójka no i ona... To cztery osoby jak nic. 
-Nie mów tak! Monika, znaczy pani Monika ma dziecko i z nim przyjdzie. Ale nie mam pojęcia w jakim wieku i jakiej płci. Tego tata nie wyjawił . 
-Dobre tyle... Szkoda, że mi nic nie powiedział. No ale widać nie mogłam wiedzieć... 
-Laura! Proszę! Nie bądź dla niego taka. Wiesz, że on chce dla nas jak najlepiej. Daj mu szansę. 
-Dzisiaj? Proszę cię. Nie zamierzam udawać, że wszystko jest ok. Bo tak nie jest i wszyscy dobrze o tym wiemy... - Musiałam wyjść z kuchni, bo łzy same leciały mi do oczu. Zamknęłam się w łazience. Po prostu musiałam się uspokoić. 'Jak on może to robić?' - myślałm. 
-Lula, będzie dobrze. Tylko nie kloccie się znowu - mówiła do mnie Maja przytulajac mnie. 
-Masz już wszystko gotowe? O której przyjdą? - pytałam wycierajac policzki. 
-Stół gotowy, a która jest? 
-Dochodzi 16. 
-No to będą za jakąś godzinę, może chwilę dłużej. Tata zaraz jedzenie przywiezie. 
-A co z wizytą na cmentarzu? Tego nie odpuszczę. Nie ma mowy... 
-Nie wiem.. Zobaczymy, co tata powie. Chodź na górę, idziemy się przebrać. 
Gdy się ubieralam dostałam esa od Am. 
"Jest u mnie Seba i zostaje na 2 tyg.! Dzwoń gdyby coś się działo. " 
"Miłego dnia, a wyjścia na cmentarz raczej nie będzie. Dzięki. " 
Później przyszła do mnie Majka z prostownicą i kosmetyczką. No tak, muszę jej pomóc się uczesać. 
Malowalysmy się i stroilysmy. Po godzinie byłyśmy gotowe. Moja siostra zdecydowała się na czerwoną spódniczkę i białą bluzkę a ja- przedzierame dżinsy bluzkę z napisem i niebieską marynarkę. 
Majkę uczesałam w dobieranego a sama zostałam w rozpuszczonych włosach, które Maja trochę podkręciła. Zeszłyśmy do pokoju gościnnego . 
-Dziewczynki! - Uslyszałyśmy głos taty i podeszłyśmy do drzwi. 
-Dobry wieczór. - Przywitalysmy się obie. 
-To Laura i Maja. A to jest Monika. - Podaliśmy sobie ręce. - Wchodzcie, zaraz podamy do stołu - zarządził tata. Poszliśmy do pokoju i nagle do naszego domu wszedł potomek Moniki. 
-Przepraszam wszystkich za spóźnienie. Nie mogłem się wcześniej wyrwać z treningu, a później miałem problem z dotarciem tutaj. 
Jestem Oskar - powiedział pięknie uśmiechający się brunet. Przywitał się z nami i usiedlismy do stołu. 
Było nawet miło. Chociaż cały czas chciałam zapytać kiedy pójdziemy na cmentarz. Brakowało mi mamy. I to bardzo. Na pytania Moniki odpowiadalam zdawkowo, co wyraźnie denerwowało tatę. Nie dbałam jednak o to. Majka była w siódmym niebie, głównie dlatego, że Oskar siedział obok niej i z nią gawędził. Z każdą chwilą coraz bardziej miałam dość tej sztucznej gościnności i wymuszonego uśmiechu. 
Chciałam iść do mamy! Kierowałam rozmowę w tym kierunku i byłam 
bardziej złośliwa. Tata był coraz bardziej zdenerwowany. W końcu nie wytrzymał i pod pretekstem przeniesienia czegoś z kuchni wyszliśmy z pokoju. 
-Co ty wyprawiasz ? Możesz mi to wyjaśnić? Nie po to zapraszam Monik żeby musiała oglądać twoją głupotę. 
- Ja ? Tato, proszę cię. Ja nic nie robię. 
-A te twoje głupie odzywki ? 
-Niby jakie? 
-Jak ty się zachowujesz? 
-Normalnie. 
-Nie to nie jest normalnie. Zachowujesz się jak...- zacisnął usta i pięści wzdłuż ciała. 
-No jak? Dokończ teraz. 
-Jak twoja matka! - No nie, tego było już za wiele. Łzy same pojawiły mi się w oczach. 
-Teraz sobie o niej przypomniałeś ? A co z naszą wizytą na cmentarzu?! Zniszczyłes to wszystko! Jak mogłeś?! - Krzyczałam wychodząc z kuchni. 
Tata mnie wolał ale nie zwracałam na to uwagi. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować torbę. Miałam zamiar zanocowac u Am. Gdy wszystko spakowalam, choć robiłam to szybko i niedbale, wybieglam z domu nic nie mówiąc i nie zwracając uwagi na prośby taty i Majki . 
Trzasnelam drzwiami i zbiegłam po schodach. Szłam ledwo widząc przez lecące łzy. Szłam dość szybko. Nie zwracała uwagi na przechodniów . No i w efekcie na kogoś wpadła. A to tot alnie wyraziło mnie z równowagi. Upadłam. 
-Hej, uważaj jak chodzisz mała - powiedział chłopak. 
-Jejku, przepraszam, nie chciałam - mówiłam dławiąc się łzami. Naprawdę nie zauważyłam, że chłopak, na którego wpadłam to nie kto inny jak Fabian. 
-Laura? 
-Ta, jeszcze raz przepraszam. - Powiedziałam i ruszyłam w stronę domu Igora. Miałam nadzieję, że będzie w domu. Do Am w takim stanie nie zamierzałam iść skoro był tam Sebastian. Oby tylko braciszek nie miał nic przeciwko... 
-Hej, Lula! Co się stało? - Krzyczał Fabian, który nadal stał w miejscu. Szłam nie oglądając się. Udawałam, że nie słyszę. Jaki przypal- pomyslam. Po drodze do Am miałam zajść na cmentarz, ale Igor mieszkał zbyt blisko i wizytę u mamy musiałam odłożyć na jutro. Łzy znowu zaczęły płynąć, gdy doszlam do domu przyjaciela i ujrzałam go w drzwiach. Bez słowa mnie przytulil i wpuścił do środka. Co ja bym bez niego zrobiła...

czwartek, 20 czerwca 2013

`3. "Gdy nie stać nas na miłość, stać nas zawsze na zazdrość."

*Oczami Am.

Do domu wróciłam nadal zaskoczona tym co powiedziała mi Lula . Siedziałam w swoim pokoju na górze i długo myślałam . Zawsze było tak , że w ten dzień chodziliśmy , ja , Lula , Majka i ich tata , razem na cmentarz . Zapalaliśmy znicze i siedzieliśmy w ciszy lub wspominając te lata kiedy kiedy byłyśmy małe i mama mojej przyjaciółki bawiła się z nami . Była dla mnie jak druga mama . Z nią spędzałam więcej czasu niż ze swoją ... Przywiązałam się do niej . A później umarła .. Więc chodzenie wspólnie na cmentarz stało się tradycją . Nie rozumiem czemu miałoby to zmienić się dla jednej kobiety ... Będę musiała się jeszcze spotkać z Lulą . 
Nagle usłyszałam , że ktoś mnie woła . Mama ? Co ona robi o tej godzinie w domu ? Zawsze razem z tatą wracali późno z pracy lub w ogóle nie wracali .Zeszłam na dół . Usłyszałam jakieś rozmowy w salonie . 
-Cześć mamo ... 
-Cześć córciu ! A ty co taka zdziwiona ? - powiedziała uśmiechnięta . Była przepełniona szczęściem . Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałam . Podeszłam do niej , przytuliłam i spojrzałam na osobę , która była u nas w domu . - To jest Sebastian . Chodzicie razem do szkoły Amelio , na pewno go kojarzysz . 
`Am , mamo , Am. - zawsze mówiła przy gościach moje pełne imię . - I tak , kojarzę . Ale co się stało , że do nas przyszedłeś ? - zwróciłam się do niego . 
-Jest on synem mojej znajomej z pracy . - moja mama nie dała mu dojść do słowa - Wyjeżdża na dwa tygodnie do USA . Poprosiła mnie , żeby został u nas przez ten czas . 
Dopiero teraz zobaczyłam walizki , a obok deskorolkę . No tak . Skejt .. Spojrzałam na chłopaka . Nie spuszczał ze mnie wzroku i cwaniacko się uśmiechał . Na plecach poczułam dreszcze . Nigdy wcześniej nie przyglądałam mu się dokładnie . Teraz zobaczyłam , że ma piękne niebieskie oczy i trochę dłuższe , blond włosy . 
-Zamieszka obok ciebie w pokoju gościnnym . - poinformowała mnie mama . - Zostawiam was samych . Lecę do pracy . Pa ! - powiedziała , cmoknęła mnie w policzek i wyszła . 
-Siema . - powiedział gdy zostaliśmy sami . - Jestem Sebastian . Mów mi Seba . 
-Am . Eem .. Amelia . - z uśmiechem podałam mu dłoń . 
-Chyba nie masz nic przeciwko , że z wami zamieszkam ?.. 
-Jasne , że nie ! Bardzo się z tego powodu cieszę . 
-Ja też . Poznamy się lepiej Maleńka . - powiedział zbliżając się do mnie . Na mojej twarzy pojawiły się wypieki . - Ślicznie wyglądasz jak się rumienisz . - stał już bardzo blisko . Patrzył mi w oczy . 
Nagle ktoś otworzył drzwi . Szybko się od siebie oddaliliśmy . To Bartek . Chłopacy się już znali . Pogadaliśmy jeszcze trochę o wszystkim i o niczym . Odprowadziłam Sebe do jego pokoju . 
-Jak coś jestem obok . Zawsze możesz przyjść . - powiedziałam i odeszłam . 
Leżąc na łóżku Seba pomyślał 'Zdobędę ją' .

środa, 19 czerwca 2013

`2. ''Jeśli chcesz oglądać tęczę, musisz dzielnie znosić deszcz."

*Oczami Luli.

Obudził mnie dźwięk irytującego budzika. 
-Jeszcze chwilę- rzuciłam sama do siebie. Dochodziła 7.30 . Do szkoły miałam jeszcze ponad godzinę. Ale trzeba było tam dojechać. A jeszcze jakby tramwaj mi się spóźnił to umarł w butach. Spóźnienie murowane. A wolę nie ryzykować późniejszego wejścia na polski. Nasz profesor by tego nie darował. Leniwie udałam się do łazienki. Od razu widać było, że Majka już wcześniej tu była. Moje kosmetyki były w totalnym nieładzie. Nie rozumiem czemu ona zawsze bierze moje rzeczy, chociaż ma swoje. I to czasem lepszej jakości niż moje. Trudno. 
Ubrałam się, przeczesalam tylko włosy, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół do kuchni. W domu już nikogo oczywiście nie było. Tata w pracy a Maja w swoim gimnazjum. Zjadłam szybkie śniadanie, wzięłam z lodówki jogurt pitny, założyłam plaszczyk, komin i buty po czym wyszłam. Gdy doszłam na przystanek czekał na mnie już mój przyjaciel - Igor. Znamy się od drugiej gimnazjum, doszedł do mojej klasy i jakoś tak się zaprzyjaźniliśmy. 
-Hej, siostra. 
-Cześć. - przywitalismy się. W klasie trzymałam się tylko z nim i jeszcze jedną dziewczyną, która coraz bardziej mnie irytowała. 
-Co ty dziś tak nie w sosie? 
-No jakbyś nie wiedział.- Odpowiedziałam mu i myślami już byłam przy mojej mamie. 
-Zapomniałem, wybaczysz mi? Ale widzę, że czymś jeszcze się denerwujesz. Powiesz mi? - spojrzał bałagalnie. 
-Bo...oprócz rocznicy śmierci mamy, oh no jakby tego było mało to tata zaprosił na kolację tę jego dziewczynę. 
-Nie chcesz jej poznać? 
-Nie, nie wiem, na pewno nie dzisiaj. 
-Ale musisz się ...- nie zdążył dokończyć, bo najechał tramwaj. Był tak przeludniony, że staliśmy z Igorem na drzwiach, które z trudem się zamknęły. Mój kochany braciszek- traktuję go tak, bo zawsze chciałam mieć starszego brata a on jest na to idealny, sam nie ma rodzeństwa- zaczął się śmiać z naszej wychowawczyni i paru osób ze szkoły, których nie lubiliśmy . Zawsze umiał poprawić mi humor. Jechaliśmy tak jakieś 15 minut. Igor w międzyczasie zaczął naśladować tramwaj. Wyglądało to bardzo śmiesznie. Ale się w to bardzo zaangażował. Nie mogłam przestać się śmiać. Dzięki niemu szłam do szkoły w świetnym humorze. Niestety , to, a raczej kogo zobaczyłam wchodząc do szatni, dobiło mnie totalnie.Szłam z Igorem i to chyba powstrzymało mnie od wybiegniecia ze szkoły. W szatni stał Fabian. Ale nie sam. Stał tam z Dagmarą obściskując się. Tak ładnie się do niej uśmiechał. Szkoda, że nie do mnie. Igor wiedział, co jest grane. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do naszego boksu. 
-Ej, Lulka, nie przejmuj się tym typkiem. Nie jest ciebie wart. A teraz uśmiech poproszę. 
-Masz rację, powinnam była wiedzieć wcześniej, że to dla mnie za wysokie progi .Eh, nie ważne. Chodźmy na polski, nie zamierzam się spóźnić. 
I poszliśmy pod salę. Na następnej przerwie chciałam pogadać z Am. Musiałam jej obwieścić plan jaki przygotował mój tata na ten wieczór. 
Miałam nadzieję, że nic więcej mnie nie zaskoczy. Jednak, nasz kochany profesor od języka polskiego musiał wziąć mnie do odpowiedzi. Polski to przedmiot, którego nie cierpię. I w sumie nie zależy mi na nim, oby tylko zdać maturę. Na przerwie poszliśmy we trójkę -Igor, ja no i Aneta- w nasze ulubione miejsce pod schodami przy kaloryferze i automacie z kawą. Czekałam na Amelię. Zapomniałam telefonu. Siadłam przy Igorem i przytuliłam się do niego. 
-Co jest siostra? -Spytał, gdy Aneta poszła na chwilę do sklepiku. 
-Mam dość tego dnia. Dasz mi napisać esa do Am? Plis! 
-No ja nie wiem. A dasz mi zadanie z matmy? 
-Jasne! Weź sobie z torby. Ale daj mi szybko ten telefon. - zaczynałam pisać smsa, gdy wróciła Aneta i zaczęła opowiadać jakąś dziwnie nie śmieszną historię, która tylko dla niej była zabawna. Mieliśmy jej dość. Ale ona nie chciała się od nas odczepić. Ustaliłam z Am, że widzimy się na następnej przerwie przy sali gimnastycznej. 
-Igor? - Pytałam go , kiedy szliśmy po dzwonu pod klasę. 
-Hm? 
-Nie chce mi się iść na tą kolację... 
-Zauważyłem właśnie. Co masz teraz? 
-Angol. Będzie makabra. 
-Dasz radę. Laura, nie zwracaj na niego uwagi, to zwykły dupek - spojrzała na niego pytająco.- Przepraszam, ale tak jest. Dobra, lecę na francuza. Widzimy się na matmie. 
-Baj. - Rzuciłam patrząc jak idzie korytarzem. On jest kochany - stwierdziła. Ruszyłam do sali, gdzie miałam mieć język angielski. Przed klasą już nikogo nie było. 'Super, znowu będzie wejście smoka' - pomyślałam. Weszłam do klasy. 
-Przepraszam za spóźnienie pani profesor. 
-Już myślałam, że się nie zjawisz. Siadaj. A Laura, zaszły pewne zmiany pod twoją nieobecność. Teraz będziesz siedzieć tam- nauczycielka wskazała mi czwartą ławkę pod oknem, w której siedział nie kto inny jak Fabian. 'Ja to mam szczęście' - pomyślałam niezbyt zadowolona. Siadłam na wskazane miejsce. 'To będzie tragedia' . Nie odezwał się do mnie ani słowem. Z resztą i tak nie spodziewałam się niczego innego. Ja też siedziałam cicho jak nigdy. Odliczałam minuty do dzwonka. Nie mogłam się skupić na lekcji. Po długich 45 minutach wyszłam z klasy. Poszłam od razu do sklepiku. Tam czekała już na mnie Amelia. Zajęła nam stolik i już coś kupiła. 
-No nareszcie jesteś- przywitała mnie. -Mów co się dzieje. 
-Chodzi o to, że ... Mój tata zaprosił dzisiaj swoją laskę na kolację. Chce nam ją przedstawić.- Am zamówiła. 
-Że co? 
-No mój tata zaprasza dzisiaj swoją dziewczynę. 
-Wiem, słyszałam. No ale akurat dzisiaj? No nie wierzę. I co ty teraz zrobisz? 
-Nie chcę iść na to. Boję się, że znowu się o to wszystko pokłócimy. A przy niej to nie dam rady... 
-Totalna przesada jak dla mnie. - Rozległ się dźwięk dzwonka. 
-Chodź, bo znowu się spóźnię. O której kończysz? 
-Tak jak zawsze. Razem z tobą Lula. 
-Wracamy razem? 
-No jasne! - I się rozstalysmy. Ja pobiegłam na matme. Igor już na mnie czekał. Widziałam, że nie jest zadowolony tym, że go zostawiłam samego z Anetą. Ale on mógł jeszcze iść do chłopaków albo na fajkę. 
-Fuuu! Gdzieś ty był wstręciuchu! - czuć było, że palił. 
-Sorka, musiałem. 
-Powinieneś z tym skończyć. Śmierdziel! 
-Tylko bez takich mi tu, co siostra? 
W tym momencie przyszedł facet od matmy. Weszliśmy do klasy. I jak to na matmie kartkówka na wejście. Nie mogłam się doczekać aż ten dzień dobiegnie końca. Dużo bardziej wolałabym iść na podwójny trening niż na tą straszną kolację. Szkoda, że trening dopiero jutro.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

`1. "Czasem realne chwile życia niszczymy marzeniami. "

*Oczami Am.

-Wstawaj leniu! Już 7.00 ! Do szkoły się spóźnisz!- usłyszałam głos mojej młodszej siostrzyczki. Spojrzałam na nią i zobaczyłam, że jest już gotowa. Jej szkołę mijam po drodze do swojej. Zawsze chodzimy razem. Ja, Ala, Bartek. -Ala ! To, że ty jesteś rannym ptaszkiem nie oznacza to, że ja też. - powiedziałam. A ona od razu rzuciła we mnie poduszką. - No tak. Niezły leniuszek ze mnie. Ile zostało nam jeszcze czasu do wyjścia? -Mamy 45 minut. Oh. No to idź się ubierz, a ja zrobię dla ciebie i Bartka śniadanie. Rodziców znowu nie ma.. Jak zwykle, pomyślałam. Są architektami i rzadko się widujemy. Są popularni i wiele gwiazd prosi ich o urządzenie domu. Przywykliśmy, że musimy dawać sobie razdę sami. Spojrzałam na zegarek. 7:10. Szybko zeszłam z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam jakieś ciuchy i udałam się w stronę łazienki. Umyłam się, ubrałam i uczesałam włosy. Do tego trochę tuszu. Nie najgorzej. Zabrałam z pokoju plecak i zbiegłam na dół. Na stole czekały na mnie kanapki i ciepła herbata. Zobaczyłam, że Bartek się nimi zajada. -Hej bracie . - powiedziałam wesoło i rzuciłam w kąt plecak. -Hej Maleńka - odpowiedział z pełnymi ustami. Usiadłam naprzeciwko i zaczęłam jeść. Słyszałam jak Ala wesoło śpiewa przed lusterkiem. Bartek chodził do tej samej szkoły co ja. Często spędzamy razem czas. Jesteśmy do siebie bardzo przywiązani. -No jak tam? Przerwa świąteczna się skończyła i do szkoły trzeba iść? - zapytał mój brat. Wiedział, że ciężko mi wstać o 7.00 skoro wcześniej wstawałam o 11. Zaczęliśmy się śmiać. Chwilę jeszcze pogadaliśmy. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 7:45. Ubraliśmy się ciepło. Straszny mróz. Taki urok zimy. Przecież jest dopiero początek stycznia. Wychodząc pomyślałam, że dzisiaj na pewno stanie się coś niezwykłego.ttps://m.youtube.com/watch?v=lJqbaGloVxg