Translate

poniedziałek, 17 czerwca 2013

`1. "Czasem realne chwile życia niszczymy marzeniami. "

*Oczami Am.

-Wstawaj leniu! Już 7.00 ! Do szkoły się spóźnisz!- usłyszałam głos mojej młodszej siostrzyczki. Spojrzałam na nią i zobaczyłam, że jest już gotowa. Jej szkołę mijam po drodze do swojej. Zawsze chodzimy razem. Ja, Ala, Bartek. -Ala ! To, że ty jesteś rannym ptaszkiem nie oznacza to, że ja też. - powiedziałam. A ona od razu rzuciła we mnie poduszką. - No tak. Niezły leniuszek ze mnie. Ile zostało nam jeszcze czasu do wyjścia? -Mamy 45 minut. Oh. No to idź się ubierz, a ja zrobię dla ciebie i Bartka śniadanie. Rodziców znowu nie ma.. Jak zwykle, pomyślałam. Są architektami i rzadko się widujemy. Są popularni i wiele gwiazd prosi ich o urządzenie domu. Przywykliśmy, że musimy dawać sobie razdę sami. Spojrzałam na zegarek. 7:10. Szybko zeszłam z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam jakieś ciuchy i udałam się w stronę łazienki. Umyłam się, ubrałam i uczesałam włosy. Do tego trochę tuszu. Nie najgorzej. Zabrałam z pokoju plecak i zbiegłam na dół. Na stole czekały na mnie kanapki i ciepła herbata. Zobaczyłam, że Bartek się nimi zajada. -Hej bracie . - powiedziałam wesoło i rzuciłam w kąt plecak. -Hej Maleńka - odpowiedział z pełnymi ustami. Usiadłam naprzeciwko i zaczęłam jeść. Słyszałam jak Ala wesoło śpiewa przed lusterkiem. Bartek chodził do tej samej szkoły co ja. Często spędzamy razem czas. Jesteśmy do siebie bardzo przywiązani. -No jak tam? Przerwa świąteczna się skończyła i do szkoły trzeba iść? - zapytał mój brat. Wiedział, że ciężko mi wstać o 7.00 skoro wcześniej wstawałam o 11. Zaczęliśmy się śmiać. Chwilę jeszcze pogadaliśmy. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 7:45. Ubraliśmy się ciepło. Straszny mróz. Taki urok zimy. Przecież jest dopiero początek stycznia. Wychodząc pomyślałam, że dzisiaj na pewno stanie się coś niezwykłego.ttps://m.youtube.com/watch?v=lJqbaGloVxg




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz