*Oczami Luli .
Szybkim krokiem wpadłam do domu po rzeczy na trening.
-Lula! - wolała mnie moja siostra.
-Majka, nie teraz. Śpieszę się.
-Okej.. Taty nie ma także spokojnie..
-Jak to nie ma? Przecież zawsze był w weekendy w domu. - Zaczęłam się przebierać i nie mogłam znaleźć koszulki. - Majka! Gdzie jest moja koszulka?! - Stanęłam w drzwiach do jej pokoju w samym staniku. Jednak szybko się wycofałam, bo był u niej Szymon , którego dopiero co zauważyłam.
-Siemka - powiedział do mnie nowy chłopak mojej siostry. 'Super, co za wejście' - pomyślałam.
-Trzymaj. Roznosiłam pranie i tak jakoś się u mnie znalazła.
-Pogadamy jak wrócę. -Spojrzałam na nią znacząco.
-Jadłaś coś? Czekaj zrobię ci kanapki.
-Nie, dzięki. Nie zdążę już. Lecę, pa. Pisz jakby COŚ się działo.
I wybiegłam z domu. Miałam 20 minut i ponad 2 km drogi. Na szczęście są tramwaje...
W głowie cały czas miałam mamę.. Tęskniłam za nią. Starałam się teraz o tym nie myśleć, by nie płakać. I wtedy moje myśli powędrowały do Fabiana. Kochałam się w nim już dwa lata.. I nagle mnie zauważył .. Hm. Wolałam chyba gdy było to w tajemnicy. Niestety. Głupia Dagmara jakimś cudem się o tym dowiedziała i rozpusciła plote na całą szkołę. Małpa jedna!..
Ale Fabian jest no.. Mimo wszystko bardzo mnie zaskoczył tym, że oddał mi telefon. Ba! Znalazł mnie na cmentarzu. Jak? Czemu? To wszystko nie dawało mi spokoju.
-Lula! Hej. Jak tam święta? Tęskniłam za tobą. - Przytuliła mnie Paulina.
-Hej, Paula. Mogło być lepiej no ale. A jak u ciebie?
-Ehh.. Tata nie dostał urlopu i nadal jest w Norwegii. Nie mam pojęcia kiedy wróci i czy w ogóle wróci. Ale dzwonił i obiecał.. Nandaska (z j. japońskiego 'nieważne'
.
-Przykro mi.
-Damy radę. O! Patrz kto idzie! Nana !
-Cześć wszystkim! -Przywitała się nasza najlepsza sprinterka.
Okazało się, że Nan była we Włoszech na święta i każdej z nas przywiozła śliczne upominki.
Trenera nie było, ale zostawił stopery i kartki z tym, co miałyśmy zrobić. Biegałyśmy naszą całą stalą grupą , czyli : Paula, Nana, Gabi, Iga, Adam, Filip, Robert i ja. Gdyby nie ludzie z treningów -z naszej grupy oczywiście- Am i Igora to nie wiem co bym zrobiła.
Ale oczywiście psiapsióła Dagmary - Blanka musiała trenować także w moim klubie. Doszła do nas jakiś ponad rok temu. Nie trawie tych ludzi. Dałabym głowę, że zmieniła klub tylko dlatego, że ja tu jestem. ..
Ale mniejsza o nich...
Trening minął dość szybko. Fajnie się biegało mimo, że po 30 minutach zaczął padać śnieg.
Wracając tramwajem miałam wrażenie, że widzę Fabiana. Ale to chyba mi się zdawało.
Wchodząc do domu zastałam zamknięte na klucz drzwi.
-Co tu jest grane.. - Mówiłam wyjmując klucze. Zaburczało mi w brzuchu.
Rzuciłam torbę pod schody i ruszyłam do kuchni. Dochodziła 13. Postanowiłam zadzwonić do Majki, gdy tylko coś zjem.
Chciałam napisać esa do Am, żeby wpadła szybciej jeśli chce i może. I wtedy zobaczyłam nieodebrane połączenia od taty i wiadomość od Majki .
"Jesteśmy u Moniki. Zaprosiła nas na obiad. Przyjdź jeśli chcesz.. Tacie było by miło. "
Przysłała mi też adres. Ale ja się tam nigdzie nie wybierałam. Napisałam do Am. Zjadłam dwa tosty, zrobiłam sobie herbatę i poszłam do swojego pokoju. Ze słuchawkami w uszach położyłam się i czekałam na przyjaciółkę. Nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Ze snu wyrwał mnie głos Majki.
-Lula! Halo. Żyjesz?
-Hm? - usiadłam przecierając oczy. - Co się stało?
-Tata.. Idź na dół, bo on chce z tobą pogadać.
-Idę. - Nałożyłam bluzę i zeszłam do pokoju taty, gdzie głównie pracował. Usiadłam w wielkim skórzanym fotelu w rogu.
-Laura, ja... -Zaczął niepewnie. - Wiem, że źle to wszystko zrobiłem. Nie tak to powinno wyglądać.
-Szybko się zorientowałeś.
-Lula proszę cię. Nie bądź taka. Ale nie tylko ty straciłaś mamę. Mnie też jest ciężko. Ale staram się. To, że Ewa, twoja mama nie żyje nie znaczy, że nie mogę się znowu z kimś związać.
-Czemu to kryłeś przez rok?
-Bo bałem się twojej reakcji. Waszej reakcji. Sam nie byłem pewien czy dam.radę, czy to przetrwa. Zrozum. Chcę dla was dobrze. Te nasze kłótnie.. Ehh. Laura, nie wiem co mogę zrobić żebyś zaakceptowała mój związek. Monika jest naprawdę cudowną kobietą.
-Nie mam nic do tego. Ale przez nich nie poszliśmy na cmentarz.
-Chciałem żebyśmy poszli wszyscy razem. Wybaczysz mi? Zgoda?
-Nie chcę żebyś zapomniał o mamie..- Przytuliłam się do niego. - Tęsknię za nią. Tak bardzo mi jej brakuje, tato. - Łzy same zaczęły spływać po policzkach.
-Też za nią tęsknię, kochanie. Bardzo tęsknię. Lula, jest jeszcze coś.. Tylko się nie obraz - spojrzałam na niego. - Monika jest w ciąży.
-Co?!.
-Będziesz miała brata . -Sądziłam, że żartuje. Jak to? Ale to znaczyło, że..że oni..
-Czyli, że się tu wprowadza? We trójkę? - Dobrze, że tata mnie trzymał bo poleciałabym na biurko. Zakręciło mi się w głowie , przed oczami ciemno. Na szczęście tata w porę zareagował i nie zemdlałam . Zaprowadził mnie do mojego pokoju. Uchylił okno i wyszedł bez słowa. A ja leżałam. Przed oczami miałam mamę. A w głowie tylko jedno pytanie: Dlaczego moja mama? Dlaczego ona? .. Wstałam po jakimś czasie i poszłam do taty. Przecież nie mogłam go za to winić ani karać.
-Przepraszam tato. Ja już nie będę..
-To ja cię przepraszam.
-Czyli, że już między wami zgoda? - Wypaliła Majka wpadając do salonu jakby wszystko podsłuchiwała.
-Tak. - uśmiechnęłam się do taty a ten mnie Przytulił.
-Tato, za chwilę będzie Amelia. Zamawiam pizzę, bo jestem głodna, chcecie też?
-Jasne! - Krzyknęła Maja.
Zamówiłam pizzę i czekałam na Am. Może zostanie na noc? Dawno już u mnie nie zostawała. Byłam ciekawa co u niej i u Seby.
Zastanawiałam się też na Fabianem. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Ja otworze! - wybiegłam do drzwi by przywitać Am.
-Lula! - wolała mnie moja siostra.
-Majka, nie teraz. Śpieszę się.
-Okej.. Taty nie ma także spokojnie..
-Jak to nie ma? Przecież zawsze był w weekendy w domu. - Zaczęłam się przebierać i nie mogłam znaleźć koszulki. - Majka! Gdzie jest moja koszulka?! - Stanęłam w drzwiach do jej pokoju w samym staniku. Jednak szybko się wycofałam, bo był u niej Szymon , którego dopiero co zauważyłam.
-Siemka - powiedział do mnie nowy chłopak mojej siostry. 'Super, co za wejście' - pomyślałam.
-Trzymaj. Roznosiłam pranie i tak jakoś się u mnie znalazła.
-Pogadamy jak wrócę. -Spojrzałam na nią znacząco.
-Jadłaś coś? Czekaj zrobię ci kanapki.
-Nie, dzięki. Nie zdążę już. Lecę, pa. Pisz jakby COŚ się działo.
I wybiegłam z domu. Miałam 20 minut i ponad 2 km drogi. Na szczęście są tramwaje...
W głowie cały czas miałam mamę.. Tęskniłam za nią. Starałam się teraz o tym nie myśleć, by nie płakać. I wtedy moje myśli powędrowały do Fabiana. Kochałam się w nim już dwa lata.. I nagle mnie zauważył .. Hm. Wolałam chyba gdy było to w tajemnicy. Niestety. Głupia Dagmara jakimś cudem się o tym dowiedziała i rozpusciła plote na całą szkołę. Małpa jedna!..
Ale Fabian jest no.. Mimo wszystko bardzo mnie zaskoczył tym, że oddał mi telefon. Ba! Znalazł mnie na cmentarzu. Jak? Czemu? To wszystko nie dawało mi spokoju.
-Lula! Hej. Jak tam święta? Tęskniłam za tobą. - Przytuliła mnie Paulina.
-Hej, Paula. Mogło być lepiej no ale. A jak u ciebie?
-Ehh.. Tata nie dostał urlopu i nadal jest w Norwegii. Nie mam pojęcia kiedy wróci i czy w ogóle wróci. Ale dzwonił i obiecał.. Nandaska (z j. japońskiego 'nieważne'
. -Przykro mi.
-Damy radę. O! Patrz kto idzie! Nana !
-Cześć wszystkim! -Przywitała się nasza najlepsza sprinterka.
Okazało się, że Nan była we Włoszech na święta i każdej z nas przywiozła śliczne upominki.
Trenera nie było, ale zostawił stopery i kartki z tym, co miałyśmy zrobić. Biegałyśmy naszą całą stalą grupą , czyli : Paula, Nana, Gabi, Iga, Adam, Filip, Robert i ja. Gdyby nie ludzie z treningów -z naszej grupy oczywiście- Am i Igora to nie wiem co bym zrobiła.
Ale oczywiście psiapsióła Dagmary - Blanka musiała trenować także w moim klubie. Doszła do nas jakiś ponad rok temu. Nie trawie tych ludzi. Dałabym głowę, że zmieniła klub tylko dlatego, że ja tu jestem. ..
Ale mniejsza o nich...
Trening minął dość szybko. Fajnie się biegało mimo, że po 30 minutach zaczął padać śnieg.
Wracając tramwajem miałam wrażenie, że widzę Fabiana. Ale to chyba mi się zdawało.
Wchodząc do domu zastałam zamknięte na klucz drzwi.
-Co tu jest grane.. - Mówiłam wyjmując klucze. Zaburczało mi w brzuchu.
Rzuciłam torbę pod schody i ruszyłam do kuchni. Dochodziła 13. Postanowiłam zadzwonić do Majki, gdy tylko coś zjem.
Chciałam napisać esa do Am, żeby wpadła szybciej jeśli chce i może. I wtedy zobaczyłam nieodebrane połączenia od taty i wiadomość od Majki .
"Jesteśmy u Moniki. Zaprosiła nas na obiad. Przyjdź jeśli chcesz.. Tacie było by miło. "
Przysłała mi też adres. Ale ja się tam nigdzie nie wybierałam. Napisałam do Am. Zjadłam dwa tosty, zrobiłam sobie herbatę i poszłam do swojego pokoju. Ze słuchawkami w uszach położyłam się i czekałam na przyjaciółkę. Nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Ze snu wyrwał mnie głos Majki.
-Lula! Halo. Żyjesz?
-Hm? - usiadłam przecierając oczy. - Co się stało?
-Tata.. Idź na dół, bo on chce z tobą pogadać.
-Idę. - Nałożyłam bluzę i zeszłam do pokoju taty, gdzie głównie pracował. Usiadłam w wielkim skórzanym fotelu w rogu.
-Laura, ja... -Zaczął niepewnie. - Wiem, że źle to wszystko zrobiłem. Nie tak to powinno wyglądać.
-Szybko się zorientowałeś.
-Lula proszę cię. Nie bądź taka. Ale nie tylko ty straciłaś mamę. Mnie też jest ciężko. Ale staram się. To, że Ewa, twoja mama nie żyje nie znaczy, że nie mogę się znowu z kimś związać.
-Czemu to kryłeś przez rok?
-Bo bałem się twojej reakcji. Waszej reakcji. Sam nie byłem pewien czy dam.radę, czy to przetrwa. Zrozum. Chcę dla was dobrze. Te nasze kłótnie.. Ehh. Laura, nie wiem co mogę zrobić żebyś zaakceptowała mój związek. Monika jest naprawdę cudowną kobietą.
-Nie mam nic do tego. Ale przez nich nie poszliśmy na cmentarz.
-Chciałem żebyśmy poszli wszyscy razem. Wybaczysz mi? Zgoda?
-Nie chcę żebyś zapomniał o mamie..- Przytuliłam się do niego. - Tęsknię za nią. Tak bardzo mi jej brakuje, tato. - Łzy same zaczęły spływać po policzkach.
-Też za nią tęsknię, kochanie. Bardzo tęsknię. Lula, jest jeszcze coś.. Tylko się nie obraz - spojrzałam na niego. - Monika jest w ciąży.
-Co?!.
-Będziesz miała brata . -Sądziłam, że żartuje. Jak to? Ale to znaczyło, że..że oni..
-Czyli, że się tu wprowadza? We trójkę? - Dobrze, że tata mnie trzymał bo poleciałabym na biurko. Zakręciło mi się w głowie , przed oczami ciemno. Na szczęście tata w porę zareagował i nie zemdlałam . Zaprowadził mnie do mojego pokoju. Uchylił okno i wyszedł bez słowa. A ja leżałam. Przed oczami miałam mamę. A w głowie tylko jedno pytanie: Dlaczego moja mama? Dlaczego ona? .. Wstałam po jakimś czasie i poszłam do taty. Przecież nie mogłam go za to winić ani karać.
-Przepraszam tato. Ja już nie będę..
-To ja cię przepraszam.
-Czyli, że już między wami zgoda? - Wypaliła Majka wpadając do salonu jakby wszystko podsłuchiwała.
-Tak. - uśmiechnęłam się do taty a ten mnie Przytulił.
-Tato, za chwilę będzie Amelia. Zamawiam pizzę, bo jestem głodna, chcecie też?
-Jasne! - Krzyknęła Maja.
Zamówiłam pizzę i czekałam na Am. Może zostanie na noc? Dawno już u mnie nie zostawała. Byłam ciekawa co u niej i u Seby.
Zastanawiałam się też na Fabianem. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Ja otworze! - wybiegłam do drzwi by przywitać Am.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz