Translate

środa, 26 czerwca 2013

`9 . "Człowiek nie umiejący liczyć, który znajdzie czterolistną koniczynę, ma też prawo do szczęścia?" *Oczami Am.

*Oczami Am . 

-No więc zostaliśmy sami. Odprowadzić cię? - zapytał Fabian.
-Chętnie, chodź . To niedaleko. 
Szliśmy chwilę w milczeniu. Chciałam już rozmawiać z moją przyjaciółką. Tak się martwiłam o nią przez ten czas. Kocham ją jak siostrę, ale od ostatniego czasu nie jesteśmy tak blisko. Muszę to naprawić. 
Nagle Fabian się odezwał. 
-Od kiedy znacie się z Laurą? 
-Od kiedy? Ha . Od zawsze. Jesteśmy sobie bardzo bliskie. 
-Widać. - Znowu szliśmy w milczeniu. - Kim jest ten chłopak, do którego poszła? 
-Jest to jej najlepszy przyjaciel. Właściwie brat. 
-Aha... - byliśmy już prawie pod moim domem. - Słuchaj Am... Ty na pewno wiesz co się stało. Powiedz mi. - Stanął i spojrzał na mnie. 
-Fabian bez zgody Luli nie powiem. Może później. Papa. - powiedziałam i ruszyłam do domu. Fabian ruszył w drugą stronę . 
Gdy znalazłam się w ciepłym korytarzu chciałam jak najszybciej znaleźć się w pokoju. 
-Siema Księżniczko. - powiedział Seba stojąc w progu salonu i łobuzersko się uśmiechnął. 
-Hej. - powiedziałam cicho i delikatnie się uśmiechnęłam. Nie chciałam pokazać, że to co powiedział, podobało mi się. 
-Jak tam? - zapytał. 
-Nie było cię przy mnie. 
-Am zasnęłaś i nie chciałem.. 
-Rozumiem. - powiedziałam wchodząc po schodach na górę. 
-Amelia! - zawołał Seba wbiegając za mną. 
-Seba ja... - powiedziałam ze łzami w oczach 
-Cicho Maleńka. Nic nie mów. - powiedział przytulając mnie. - Chodź do mnie, OK? 
Pokiwałam tylko głową i weszliśmy. Z brakiem chęci na cokolwiek, rzuciłam się na łóżko. 
-Eej. Nie okupuj całego łóżka! - powiedział i zaczął mnie łaskotać. 
Śmiałam się i nie mogłam przestać. W końcu zmęczona ustąpiłam mu trochę miejsca. Leżeliśmy obok zdyszani. 
-Hm. Mamy cały dzień dla siebie? - zapytał. 
-Wieczór spędzę z Lulą. Ale popołudnie mam wolne. 
-To idziesz ze mną. - powiedział patrząc na mnie. 
-Gdzie? - zapytałam nadal patrząc w sufit. 
-Idziemy do Skate Parku. Słyszałem, że szalejesz za skejtami. Muszę się jakoś tobie przypodobać. Pokażę ci co potrafię. - lekko się uśmiechnęłam. - Ślicznie wyglądasz gdy się rumienisz wiesz? - powiedział gładząc mój policzek. 
Spojrzałam na niego. Był taki szczęśliwy. Dzięki mnie? 
Zaczął się zbliżać. Mi to nie przeszkadzało. Chciałam żeby był blisko. Czułam jego oddech na twarzy. Dotknął swoimi ustami moje usta. Było to takie słodkie. Lekki pocałunek, a ja już czułam motylki w brzuchu. 
-Pójdę się ubrać. - powiedziałam i wyszłam. Weszłam szybko do łazienki. Stojąc przed lustrem stwierdziłam, że chyba się zakochałam. 

*Oczami Seby. 
'W końcu to zrobiłem. Chcę być z nią. Jest najważniejsza. Musi się nam ułożyć.' 
-Am! Minęło już 15 minut. Wychodzimy? 
-Już idę! - odpowiedziała. 
Razem zeszliśmy na dół. 
-Ubieraj się Królewno. Wychodzimy. - powiedziałem uśmiechając się. Amelia znowu się zarumieniła. Jest taka piękna. 
-Jestem gotowa Królewiczu. - powiedziała śmiejąc się. - Chodź. - Wziąłem ją pod rękę i wyszliśmy. 
Droga minęła im szybko w miłej atmosferze. 
-Chcesz się nauczyć jeździć? - zapytałem. 
-Czy chcę się nauczyć? Hahahahha. patrz. - powiedziała i zaskoczyła mnie tym jak potrafi znakomicie jeździć. Jest idealna. 
Spędziliśmy tak 3 godziny. Wróciliśmy do domu. Chciałem powiedzieć jej co do niej czuję, ale poszła się szykować. Innym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz