Translate

poniedziałek, 1 lipca 2013

` 13. "Wygrywaj bez pychy, przegrywaj bez urazy." - Bruce Lee

*Oczami Luli . 

wróciłam w pokoju czekała na mnie Majka. 
-Co znowu? -Spytałam dziwnie speszona . 
-Szukam tego miętowego lakieru. Nie widziałaś go? - Mówiła moja siostra bez stresu grzebiąc mi w szufladach. -A Lul nie powiedziałam ci. Idziemy dzisiaj na obiad do Moniki.  
-Serio musimy? -Spytałam zrezygnowana . 
-Aha. O! Mam go. Wiedziałam, że jest u ciebie. -W końcu spojrzała w moją stronę. -Weź się jakoś ubierz . Mamy iść jeszcze do kościoła z... Nimi.  
-Myślałam, że lubisz Monikę i Oskara.  
-Tak ale przez nich będziemy musieli się przeprowadzić. Jak dojdzie ich trójka to będzie klapa .  
-Co?!. Czemu przeprowadzić? Tata nic o tym nie mówił... 
-Bo nie miał kiedy. Słyszałam raz jak rozmawiali. Cóż bynajmniej będziemy miały brata. - Uśmiechnęła się szczerze. Tak, zawsze chciałyśmy mieć brata, ale nie w takich okolicznościach. I jeszcze ta przeprowadzka . - Tylko nie rób scen, ok?. Aa! Lula, wiesz, że Oskar cały czas o ciebie pytał?  
-Czemu niby? 
-A bo ja wiem? Pewnie się zabujał. Ale ma pecha.. Laura kocha innego. Haha!  
-Majka!  
-No co? Weź się pośpiesz. Zaraz będzie tata a ty jeszcze masz mokre włosy. 
-Czasem wydaje mi się, że jesteś moją starszą siostrą . -Rzuciłam do niej wychodząc z pokoju. W głowie miałam burzę myśli. Jedną goniła druga. Mama. Przeprowadzka. Nowy brat. Fabian. I tak w kółko. Nie mogłam się skupić.  
Majka pomogła wybrać mi sukienkę.. Zdazylysmy zejść do salonu, gdy do domu wszedł tata zapraszając nas do samochodu. Jechałam tam w dziwnym nastroju. Wiedziałam, że to ważne dla taty. Myślami wracałam do mamy z pewnym poczuciem winy. W pewnym momencie po policzku splynela pojedyncza łza. Szybko ją wytarlam z nadzieją, że tata tego nie dostrzeże.  
-Laura, co jest? - zapytał tato. 
-Nic. Ja ...  
-Lula nie obwiniaj się. No już, uśmiechnij się. Słońce nie świeci po to żeby się smucić . -Wymusiłam uśmiech. Nie chciałam mu zrobić przykrości.  Jechaliśmy jakieś 20 minut. Odkryłam, że od domu Moniki jest całkiem niedaleko do kina, a co za tym idzie jest blisko do Am. Ta myśl stała się moim jedynym pocieszeniem.  
Dom, w którym mieszkają nie jest duży ale bardzo ładny i przytulny. Widać, że Monika ma swój styl. Wszystko było poukładane tak, że wydawało się idealnie pasować do siebie. W drzwiach pojawił się Oskar. 
-Dzień dobry. Wejdzie. - Uśmiechnął się. Majka szturchnęła mnie w ramie porozumiewawczo . Eh. 
-Hej. 
-Cześć . -Maja przywitała go całusem w policzek i bez ogródek weszła do domu. Patrzyłam na nią zdziwiona. Jak ona to robi, że wszystko przyjmuje tak na luzie?  
W kuchni zastaliśmy zastawiony stół. Monika krzątała się przy kuchennym blacie . Przygotowała naprawdę pyszne dania. Na deser każdy otrzymał kielich lodów. Mało mówiłam. Nie wiem czemu. Jakoś nie miałam humoru. Ale nie chciałam sprawić tacie zawodu.  
Po obiedzie wybraliśmy się do kościoła. Jak rodzina? Jeszcze tego nie czułam. Oskar chciał rozmawiać ale chyba wyczuł, że nie mam ochoty gadać, więc się wycofał.  
W domu byliśmy około 17.00. Odpaliłam notebooka. Dostałam wiadomość od Am, że wychodzi gdzieś z Sebą. Jest taka szczęśliwa. Mam nadzieję, że Sebastian nie okaże się dupkiem i jej nie zranić. 
Ale dostałam też wiadomość od Fabiana. Skąd on wziął moje gg? Eh. 

“Jesteś dla mnie zagadką. W pozytywnym sensie. ” 
-Że co? - Zapytałam sama siebie. O co mu chodzi? Tak, podoba mi się no ale.. Tak nagle zaczął się odzywać jakgdyby nigdy nic. W dodatku zerwał Dagmarą. Postanowiłam, że mu nie odpisze.  
Zajrzałam do lekcji i spakowałam torbę na jutrzejszy dzień - książki i rzeczy na trening wylądowały w jednej torbie.  
Wychodząc z łazienki postanowiłam zadzwonić do Igora. Nie widziałam go od, no dobra tylko od wczoraj. Ale i tak musiałam z kimś pogadać a w dodatku chciałam się dowiedzieć, czy jedziemy jutro razem do szkoły. Musiałam mu jeszcze podziękować za udostępnienie swojego domu na moją wizytę. 
-Halo, Igor? -Rozczarowałam się słysząc odpowiedź. A raczej głos. 
-Nie, a co? -Znałam skądś ten damski głos. Tak, to była Blanka. Ale jak...?! 
-Mogę z Igorem? - Zapytałam niepewnie.  
-Halo? - Tym razem to był mój przyjaciel.  
-Hej, tu Lul. 
-Cześć. Stało się coś?  
-Nie. Tak dzwonię. Jedziemy jutro razem?- Pytałam niepewna odpowiedzi. 
-Jak zawsze. Muszę ci o czymś opowiedzieć. To do jutra. Sayonara siostra. 
-Sayonara bracie. -Rozłączyłam się. Teraz byłam już w totalnym labiryncie myśli. Igor z Blanka?! Ale jakim cudem on... Czegoś tu nie rozumiałam. Inaczej. Niczego już nie rozumiałam. Kładłam się spać z 
mętlikiem w głowie.  
W nocy miałam koszary. Śniła mi się mama. Później Fabian a na koniec Igor i Blanka. I to pytanie czemu właśnie tak musiało być?.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz