Translate

wtorek, 2 lipca 2013

`14. "Prag­nienie by­cia kimś in­nym to mar­no­wanie oso­by, którą się jest. "

*Oczami Am .

-Księżniczko, wstajesz do szkoły? - zapytał Seba z rozbawieniem. 
-Nieee . - powiedziałam i mocniej okryłam się kołdrą . 
Poczułam jak się do mnie zbliża. Lekko odchylił pościel i zaczął całować moją szyję. Przyjemnie. 
-Seba już, już. Starczy tego. - powiedziałam, ale on nie przestawał. Miałam nadzieję, że nie przestanie. 
Leżałam a on składał delikatne pocałunki. Trwało to pięć minut. 
-Am, Seba! Śniadanie gotowe! - krzyknął Bartek. 
-Sio do łazienki. Czekam tu na ciebie Słodka. 
Bez gadania wyszłam z pokoju, po drodze wybierając ciuchy. Ubrałam się, umyłam, uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż. Wyglądam nieźle. 
-Tadam . Jak wyglądam? 
-Wiesz, że pięknie. - powiedział całując mnie. Odwzajemniłam to. - Chodź idziemy. 
Zeszliśmy na dół. Bartek i Ala siedzieli przy stole. 
-Cześć. - powiedziałam całując rodzeństwo w policzki. 
-Hej. Jak się spało? - zapytała siostra. 
-Całkiem. Koszmary miałam. - powiedziałam. 
-Przecież to lubisz. - dodała. 
-No też fakt. - powiedziałam. 
-A właśnie Am. Zapomniałam ci powiedzieć. W piątek wieczorem jest maraton horrorów w kinie. Obiecałaś raz, że mnie zabierzesz.. - przypomniała z błagalną miną. 
-Tobie młoda nie odmówię. Ja stawiam. To jesteśmy umówione, tak? - uśmiechnęłam się do niej. 
-Tak, tak, tak! Jesteś kochana! 
-No przecież wiem. 
-Ale.. Pójdziemy tam same, prawda? 
-No tak. Tylko my dwie. - powiedziałam bez wahania, a na jej twarzy zobaczyłam ulgę. - A Bartek, jak tam z Anką? 
-Może być.. 
-Stało się coś ? 
-Pogadamy o tym wieczorem w cztery oczy. - powiedział. Ufał mi najmocniej. Mówił mi o wszystkim. - A ty Seba, szczęśliwy jak nigdy. Znam cię tyle czasu, a pierwszy raz widzę, żebyś miał takiego banana na twarzy! - zaśmiał się. 
-Zapytaj siostry. Ona to dobrze wie. - pocałował mnie w policzek. 
-Jakie zakochańce! Pięknie razem wyglądacie. - powiedziała Ala. 
-Ja wszędzie i z każdym wyglądam wyśmienicie. - zakomunikowałam . Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. 
-I tak cię kocham. - dał mi całusa. 
-Wychodzimy do szkoły. - powiedział Bartek. - Zimno jest. 
Droga do szkoły minęła szybko. W szkole każdy poszedł w swoją stronę. Pierwszy polski. Uuuuh. Nauczycielka gadała coś o swojej córce. "Wielce utalentowana" . Hahaha . Ciekawe z której strony. Nudno było. 
-Witaj panienko. 
-Laura! Cześć pyszczku! Jak tam z nim !? - powiedziałam podekscytowana. 
-Jak na złość pierwszy angielski. Boże. Patrzył na mnie swoimi brązowymi oczami. O rany. Wzroku ode mnie nie odrywał. 
-Jak się cieszę! O patrz idzie! W naszą stronę. - powiedziałam prawie piszcząc. 
-Siemka dziewczyny. - przywitał nas stając obok Lul. 
-Hej Fabian . Wiecie co? Mam lekcje na górze. Mam do pokonania dwa piętra a nie lubię schodów. Zostało mi pięć minut . Mam nadzieję, że zdążę. Narka. - powiedziałam dając szybko Luli całusa w policzek. 
-Narka.- usłyszałam. 
Lula jest szczęśliwa. Nie chce przyznać, ale ja wiem o niej wszystko. Sądzę, że im się uda. Jeszcze sześć lekcji i będę w domu. 
* * * 
-Hej siostra.. - powiedział cicho Bartek. 
-O cześć. - odłożyłam książki i zrobiłam mu miejsce obok na łóżku. - Czym się martwisz?.. 
-Ja.. Niczym. Eh . 
-Przecież widzę . - przytuliłam go. Wtulił się we mnie. -Kocham cię braciszku. wiesz o tym. - wyszeptałam. 
-Wiem. - odpowiedział również szeptem. - Powiem ci coś. To Anka wygadała Dagmarze, że Fabian odprowadził Lule. Byliśmy wtedy na spacerze. Zachowywała się dziwnie. Przechodziliśmy akurat obok domu Lul i.. - urwał. - To będzie moja wina, jeżeli Daga będzie chciała się zemścić na twojej przyjaciółce. 
-Bartek, nie obwiniaj się. Fabian z nią zerwał, bo to uważał za słuszne. Uważam i tak by to zrobił. Więc nie wiem o co ci chodzi. 
-Może i by zerwał, ale wtedy Lula nie miałaby przesrane . 
-Znam ją. Nie będzie ci miała za złe, że zobaczyła to Anka. Każdy mógł to zobaczyć. 
-Prosiłem ją, żeby nie dzwoniła do Dagmary. A tu d**a. Musiała to zrobić... - siedzieliśmy chwilę w ciszy. - Kocham Anię?.. 
To pytanie kompletnie mnie zaskoczyło. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. 
-Bartek... Wy.. Wy.. 
-Nie Amelio . Czemu ? Prosiłem ją. A ona miała mnie gdzieś. Nie wiem, nie wiem.. - powiedział i wybiegł z pokoju. 
Zastanawiałam się czy pójść za nim. Może potrzebował chwili samotności. Usłyszałam dźwięk sms'a . "Przyszedł do mnie. Nie martw się. Seba" . Uspokojona zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz