Translate

środa, 3 lipca 2013

` 15. "Zanim kogoś skrytykujesz, przejdź w jego butach jedną milę. Dzięki temu, gdy zaczniesz krytykować, znajdziesz się w bezpiecznej odległości i będziesz miał jego buty."

* Oczami Lul . 

"Zabije Am..." - pomyślałam. Poczułam, że robię się czerwona. 
-Czemu nie odpisalas? -Zapytał Fabian ratując nas z panującej ciszy. 
-Bo nie piszę z nieznajomymi. -Szliśmy korytarzem. Totalnie wyleciało mi z głowy, gdzie mam teraz lekcję. 
-Przecież się podpisałem. -Uśmiechnął się i spojrzał na mnie z ukosa. I te jego czarujące oczy... 
-Ah, racja. -Tylko tyle dałam radę powiedzieć. Rozgladalam się w poszukiwaniu Dagmary albo jej gwardii. Fabian chyba się zorientował. 
-Nie, nie ma jej w szkole a poza t... 
-Gdyby była to byś ze mną nie rozmawiał. 
-Lula -stanął na przeciwko mnie i złapał za ramiona- nie jestem już z Dagą . 
-Słyszałam już. Ale sądziłam, że to plotka. Ale co to ma do rzeczy? 
-Łał , jestem sławny! -zasmial się. 
-Nie udawaj, że nie wiedziałeś. Widzisz te laski z pierwszych klas, tam pod ścianą? -Pokiwał głową. -Nie odrywaja od ciebie oczu. 
-Od nas. 
-Powiedzmy, ale są zazdrosne, że to ja z tobą rozmawiam, a nie one. 
-Ale masz zaszczyt. Rozmawiasz z gwiazdą. -Zaczęliśmy się śmiać. Tamte dziewczyny, chyba się zorientowały, że z nich, bo wszystkie odwróciły się w drugą stronę. 
-Chodź, odprowadze cię. 
-Tylko, że ja nie wiem, co mam teraz. 
-Ale ja wiem. 
-Jak to? -Wyjelam z torby kalendarzyk z planem lekcji. 
-Idziemy na wagary. No chyba pójdziesz na randkę z gwiazdą, co? 
-Głupi - szturchnęłam go w ramię - i tak mam okno. 
-Czyli nie masz wyboru. Teraz będziesz sławna. -Z uśmiechem na twarzy wybieglismy ze szkoły jeszcze przed dzwonkiem. Odprowadziło nas mnóstwo ciekawskich i zazdrosnych spojrzeń. Czułam się szczęśliwa. Nareszcie spełniało się moje marzenie. Zupełnie zapomniałam o tym, co zdarzyło się rano w drodze do szkoły. A raczej o tym, czego się dowiedziałam. * * * 
* * * 
-Hej siostra! 
-Cześć Igor. -Przywitalśmy się na przystanku. 
-Wiesz jaki jestem szczęśliwy? 
-Widzę właśnie. Może zdradzisz ten sekret ? -Spojrzałam na niego zaspana. Zaczął opowiadać o jakiejś imprezie u jakiegoś tam kumpla. -I wiesz kto tam był? 
-Nie. 
-Blanka. -Spodziewałam się, że to powie. 
-O. 
-Wiesz, ona wcale nie jest taka zła. W sumie sama do mnie podeszła. I tak jakoś fajnie się gadało. No a wczoraj to... 
-Jesteś z nią? -Zapytałam totalnie zdziwiona. 
*** * * * *** 
Było zimno, więc wskoczylismy w pierwszy autobus (miejski oczywiście) jaki nadjechał. 
-Wsiadamy na ostatnim przystanku. -Zakomunikował Fabian. 
-Okej, zdaję się na ciebie gwiazdo. 
-Zobaczysz jutro będziemy na okładkach. 
-Yhym, już widzę te tytuły : "Wielki gwiazdor czy to jego upadek?" 
-Spadająca gwiazda... 
-Kometa. 
-Czyli dzisiejsze wagary to lot komety. Pomyśl sobie życzenie. Odpowiadam za jego spełnienie. 
-No to wracamy do szkoły -uśmiechnęłam się.-Albo... -wstałam i ruszyłam w stronę drzwi. 
-Lula! To nie jest przystanek końcowy. 
-Cicho bądź, bo życzenie mi popsujesz. -Wysiedliśmy . -Chodź. Coś ci pokażę. 
-Można wiedzieć, co kombinujesz? -Zapytał otaczając mnie ramieniem. 
-Podziwiaj przyrodę. Zaraz będziemy na miejscu. Specjalnie zabroniłam mu się odzywać. Byliśmy na 'miejskim molo' przy małym kanale. Ale do okoła rosły piękne, ogromne drzewa, które teraz były pokryte śniegiem. 
-Widzisz tę altane ? Kto pierwszy! -Krzyknęłam i rzuciłam się biegiem przed siebie. Fabian mnie dogonił i wywrócił w zaspy, po czym zaczął nabierać śniegiem. 
-Fu, ble już! Starczy! - Śmiałam się i plułam śniegiem. -Śnieg to nie jest moje ulubione danie. Jestem cała mokra! Puszczaj , bo się zemszcze. 
-Okej, już. Rozejm. 
-Pomóż mi wstać cwaniaku. -Podał mi rękę i podniósł. 
-Dzięki. Cała w śniegu.. Ehh. 
-Słodko! -Uśmiechnął się i spojrzał mi w oczy. 
-Idź do tej altany. Ale tym razem pierwszy. 
-Po co? 
-Oj, chodź. Coś ci pokażę. -Pociągnęłam go za sobą łapiąc za rękę. Z tej altany dużo nie zostało. Prawie się rozpadala. 
-To tutaj uciekłam pierwszy raz z domu. Pokłóciłam się wtedy z. mamą. -Wspomnienie mamy sprawiło, że po policzku płynęła łza. Na szczęście Fabian był czymś tak zainteresowany, że tego nie zauważył. -Na co patrzysz? 
-Na to -uśmiechnął się. Przyglądał się wyciętemu w ściance sercu.-Pierwsza miłość? 
-Hahaha! Nie. To czasy gimnazjum. Taki jeden strasznie chciał ze mną być. Myślał, że tym mi zaimponuje i z nim będę. 
-I te hieroglify z waszymi imionami i ten fragment, którego nie rozumiem nie zrobił na tobie wrażenia? 
-Ta, wkurzyl mnie tym jeszcze bardziej. Bo to było moje a później nasze z Am miejsce. Taki schron, nikt o tym nie wiedział. 
-A teraz? 
-Gimnazjum się skończyło. Już nie uciekam. -Zaśmiałam się tylko po to by nie wybuchnąć płaczem. Znów przed oczami pojawiła mi się mama. 
-Co z tym życzeniem? 
-Przecież nie spełni się, jeśli komuś je powiem. Chodź, idziemy na ciastko i gorącą czekoladę. 
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni. Było mi tak przyjemnie, że nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno. Fabian się uparł żeby mnie odprowadzić. Nie sądziłam, że może okazać się tak wspaniałym chłopakiem. No w końcu chodził z Dagmarą... 
-Dzięki za miłe wagary. -Mówiłam uśmiechnięta i zamarznięta. 
-Nie ma to jak randka z gwiazdą. -Zaśmialiśmy się. 
-Masz szczęście, że kurtka mi wyschła. -Zblizalismy się do mojego domu. 
-Nie mamy zdjęcia na okładkę. 
-I tak jest ciemno. Ale..Fabian, ty chyba nie mówisz poważnie? 
-Właściwie to tak. -Ruszył w stronę jakiegoś przechodnia. - Przepraszam, czy mogłabyś zrobić nam zdjęcie? Będziemy wdzięczni. - I podał jakiejś dziewczynie, młodszej od nas, swój telefon. Wyjaśnił jej jak się obsługuje kamerę i już był przy mnie. - Chodź, pokaż ząbki . - Przytulil mnie i zrobił głupią minę. -Możesz nam zrobić jeszcze jedno? Teraz takie na poważnie. To do gazetki szkolnej. - Wybuchłam śmiechem. Ale już po chwili mieliśmy wspólne, "poważne" zdjęcie. Fabian podziękował naszemu "fotografowi". 
-Jesteś szalony. 
-Nie no gdzie. Przygotuj się na jutrzejsze plotki. Wiesz nie codziennie wychodzi się z gwiazdą ze szkoły i do niej nie wraca. 
-Tak. Chyba zrobię sobie wolne. 
-Ta, tylko spróbuj. To cię znajdę i przywloke na zajęcia. A teraz już wiem, gdzie cię szukać. Ej, Lula? - Zapytał po chwili ciszy. - Powiesz mi co się stało wtedy, kiedy na mnie wpadłaś ? -Spojrzałam na niego z przerażeniem w oczach. 
-Na pewno nie teraz. Nie... Nie psuj mi humoru i dnia. Jeszcze raz dzięki za wszystko. -Powiedziałam i weszłam do domu, bo akurat doszliśmy pod same drzwi. 
-Nawet się nie pożegnasz? -Usłyszałam zamykając drzwi. Wyszłam i dałam mu całusa w policzek. Spojrzał mi w oczy i się uśmiechnął. 
-Dzięki. - Rzuciłam trochę speszona i weszłam do domu. W brzuchu miałam motyle. Tata spał na kanapie przed telewizorem. Maja siedziała u siebie i słuchała muzyki, dlatego nie widziała jak przebiegam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko rozmazona. Ehh. Co to był za dziwny dzień. Najpierw prawie pokłóciłam się z Igorem a później wagary... . Teraz jeszcze trzeba było uzupełnić lekcje i załatwić usprawiedliwienie. Ale to już tam... Gdy siedziałam przy netbooku przyszła do mnie Majka. 
-A czemu to do szkoły się nie chodzi? -Zapytała siostra. 
-A ty skąd wiesz? 
-Ja wiem wszystko. Nie no widziałam was na mieście. Ale ty masz szczęście..wiesz? 
-Ja? Przecież to ty masz chłopaka! 
-Wiem i go kocham. Ale on nie jest taki żeby iść ze mną na wagary. 
-Oj weź przestań. Nie wymyślaj już. Szymon jest spoko. I tata nie ma nic przeciwko. O dziwo, bo jego poprzednik to... 
-Dobra nieważne. Mów lepiej jak było. 
-Cudownie. 
-Calowaliscie się? 
-Nie! 
-E, to nudy. Myślałam, że będzie ciekawiej. Dobra idę spać. Branoc. 
-Kolorowych. 
Kiedy Majka wyszła z pokoju dostałam smsa. Od Fabiana. 
"Mam nadzieję, że życzenie się spełniło albo spełni. " Było też nasze zdjęcie "poważne" z podpisem "lot komety" . 
"Obyś nigdy nie spadł. " - odpisalam mu. Po czym poszłam do łazienki z nadzieją, że moje życzenie stanie się rzeczywistością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz